"To co, Gromosław Czempiński czy Marian Zacharski mają dostawać po 1200 emerytury? Ludzie, którzy ewakuowali z Iraku oficerów CIA? Bez żartów! Oni tego nie odpuszczą, a ja zaświadczę, że mają rację" - mówi portalowi tvn24.pl Milczanowski. W liście, do którego dotarł portal, prosi on premiera, razem z kolegami, by ten zmienił ustawę.

Kozłowski, Widacki i Milczanowski domagają się, by z projektu obniżenia emerytur wykluczyć tych funkcjonariuszy SB, których pozytywnie zweryfikowano i którym pozwolono pracować w tajnych służbach po 1989.

"Dokonana w imieniu niepodległego państwa polskiego weryfikacja, stwierdzała kwalifikacje zawodowe i moralne tych ludzi do pełnienia służby w UOP. Zostali oni przyjęci do służby na określonych warunkach, także w zakresie zabezpieczenia emerytalnego. Zmiana tych warunków byłaby wobec nich nieuczciwa" - piszą w liście politycy. Według nich zmiana zasad przyznawania emerytur sprawia, że nowa propozycja ustawy jest niezgodna z konstytucją.

Co na to premier? Jak powiedział tvn24.pl szef gabinetu politycznego Donalda Tuska, Sławomir Nowak, premier jeszcze listu nie dostał, więc nie może go komentować.