Dziennik Gazeta Prawana logo

Talibowie spełnili groźby: Polak nie żyje

9 lutego 2009, 00:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Talibowie spełnili groźby: Polak nie żyje
Inne
Tę tragiczną wiadomość podały w sobotę rano pakistańskie media: polski inżynier porwany przez talibów nie żyje. Na dowód, że Polak został zamordowany, porywacze ujawnili wczoraj wieczorem film, na którym dwóch talibów ścina głowę Piotra Stańczaka. Tak przynajmniej podaje Agencja Reutera. Bo na filmie, który kupiła telewizja Al-Jazeera, sceny egzekucji nie ma.

"Ścięliśmy głowę polskiemu inżynierowi, ponieważ jego rząd nie chciał przystać na nasze żądania" - te słowa anonimowego talibskiego dowódcy cytowały w sobotni poranek wszystkie największe światowe agencje. W niedzielę tuż po godzinie 20 naszego czasu film z egzekucji pokazała arabska telewizja Al-Jazeera, która kupiła nagranie od talibów. Polak apeluje na nim m.in. o zerwanie przez Polskę stosunków z Pakistanem. Oskarża rząd tego kraju, że nic nie zrobił dla jego uwolnienia. MSZ już wcześniej apelowało, by filmu nie pokazywać w polskich mediach. Kilkadziesiąt minut po emisji film był już jednak dostępny na YouTube.

Wczoraj telewizja TVN pokazała człowieka, który miał widzieć Polaka w miniony piątek. To Mumtaz Bangash, który w październiku zeszłego roku nagrywał apel Piotra Stańczaka. Bangash opowiedział reporterom, że polskiego inżyniera wciąż przenoszono z miejsca na miejsce. Nigdy nie zasłaniano mu oczu ani nie skuwano go kajdankami, by nie wzbudzać podejrzeń u postronnych ludzi.

"Gdy był pytany, czy chce zadzwonić do rodziny, odpowiadał <nie>. Kilkakrotnie odmówił takiej możliwości i wciąż powtarzał, że jego rząd zrobi wszystko, by go uwolnić" - mówił Bangash.

Bangash opowiedział też, że w dniu, gdy upływało ultimatum postawione pakistańskiemu rządowi, talibowie przygotowali się do wymiany Polaka za swoich więźniów. "Ale w piątek rząd Pakistanu rozmowy zerwał, a kilkanaście godzin potem Polak został zabity" - mówi Bangash. A wojska rządowe przypuściły atak na talibów. Inny pakistański dziennikarz Hamid Mir nie ma wątpliwości: "To ofensywa wojsk Pakistanu przypieczętowała los polskiego inżyniera.

Sobotnia wiadomość była najgorszą, jakiej można było oczekiwać. Natychmiast w siedzibie polskiego MSZ zebrał się sztab kryzysowy. Od tego czasu komunikaty płynące z rządu były niezmienne: czekamy na oficjalne potwierdzenie lub zaprzeczenie tej informacji przez pakistańskie MSW. Nawet po ujawnieniu, że Agencja Reutera ma film, przekaz się nie zmienił.

Przez cały weekend wszyscy chcieli bowiem wierzyć, że Polak żyje. Premier przerwał w sobotę swój pobyt w Monachium i zwołał pilne spotkanie szefów służb specjalnych i dyplomatycznych. Ci robili wszystko, by ustalić, czy inżynier rzeczywiście został zamordowany.

Komunikaty z rządu rodziły nadzieję, ale i potęgowały uczucie niepewności. A może polski rząd w ogóle nie miał kontaktu z jego porywaczami? Może nie zrobił wszystkiego, by go uwolnić? Premier zapewnia, że wszystko. I tylko pojedynczy politycy opozycji obwiniają rząd za los inżyniera. Ale Ryszarda Czarneckiego z PiS za słowa "śmierć Polaka - błąd Tuska" skrytykowali nawet partyjni koledzy.

Talibowie oznajmili, że wydadzą zwłoki zamordowanego Polaka dopiero po spełnieniu ich żądań przez władze Pakistanu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj