To, że Cimoszewicz rozmawia ze mną przez media, jest dziwaczne. Ja nie akceptuję takiej formy dialogu! I próba wymuszania, narzucania swojego poglądu i stawiania
SLD pod ścianą poprzez gazetę jest sposobem dziwnym i odbiegającym od standardów.
Wielokrotnie rozmawiałem z Cimoszewiczem. I przedstawiłem wszystko, co jest przeszkodą dla Sojuszu w budowaniu jednej listy. A Cimoszewicz chce drugiego LiD. Na to nie możemy się zgodzić. Bo już raz SLD zrezygnował z takiej współpracy. W partii było poczucie, że przegraliśmy dwukrotnie wybory, bo mieliśmy takich, a nie innych partnerów. Cimoszewicz o tym doskonale wie. I jestem tym bardziej zaskoczony, a nawet oszukany, bo nagle mówi, że albo idziemy z demokratami, albo nie idziemy wcale. Ja to odbieram tak, że Cimoszewicz ostrzega, że będzie druga lista. I chce winę za jej powstanie zwalić na SLD.
Cimoszewicz rzeczywiście bardzo mocno zaangażował się w te rozmowy.
Rozmowy na pewno były trudne. Natomiast ja cenię Cimoszewicza. Ale wielokrotnie mu mówiłem, że SLD wcale nie stoi nad przepaścią. Dzisiaj Sojusz ma 12 proc. poparcia, a inicjatywa Porozumienie
dla Przyszłości Rosatiego - choć nie przywiązuję się do tej nazwy, bo to plagiat - ma 1 proc. poparcia. To gdzie jest lepsze miejsce startu? Ale mam wrażenie, że niektórzy chyba mają
problem z zaakceptowaniem tego, że SLD w ogóle jest. A co by nie mówić, Sojusz jest na lewicy największą partią, ma najlepiej zorganizowane struktury. Mamy znakomitych i doświadczonych ludzi.
W SLD jest też bardzo dużo młodych, nowych osób. Sojusz w przeciwieństwie do innych partii lewicowych ma możliwość wejścia do europarlamentu.
Bo ja chciałem budować porozumienie na autorytetach, chciałem godzić nasze środowisko, a nie dzielić.
Rosati dwa. Józef Pinior trzy.
Chyba nie ma więcej w tym Porozumieniu.
Radę szczegółowo poinformuję o wszystkich przebytych rozmowach. To członkowie rady podejmą decyzję, a nie ja.
Tak, ale dziś mogłoby być ono podyktowane emocjami.
Cały czas twierdzę i wierzę, że jest możliwość zbudowania jednej listy. Zapraszam Cimoszewicza, zapraszam Rosatiego, zapraszam inne partie i środowiska lewicowe.
Ale co to jest za Porozumienie? Filarem mieli być Rosati i Danuta Huebner. A tak się składa, że Huebner przeszła właśnie do Platformy. Co to za siła? A jeśli jest to taka wielka siła, to po
co im SLD? Chyba po to, żeby ktoś im sfinansował kampanię wyborczą!
Ja po prostu zapraszam.
.
Zatem rekomenduję Cimoszewiczowi wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o wywiady.
Jest jeszcze kwestia nazwy przyszłego wspólnego komitetu wyborczego. Ja w rozmowie z Cimoszewiczem sugerowałem, aby nazwa komitetu była czytelna dla wyborcy i wskazywała, że jest to lista
środowiska lewicy. Bo wymyślanie na pół roku przed wyborami jakiejś nowej nazwy dla koalicji jest bez sensu.
p
*Grzegorz Napieralski, szef SLD