>>>Kwaśniewski: NATO musi działać z Rosją

Były prezydent nie powiedział "nie", ale do Brukseli raczej się nie spieszy. Zdaniem związanych z Kwaśniewskim polityków propozycje Napieralskiego to próba odbudowania prestiżu po odejściu Danuty Huebner na listy PO i wysunięciu przez rząd Platformy Włodzimierza Cimoszewicza na sekretarza Rady Europy. "To ma spowodować, że jako przewodniczący podniesie sobie w partii notowania i pokaże, że robi ważne rzeczy. Ale i tak nic z tego nie wyjdzie. On wszystkim proponuje start" - komentuje jeden z polityków SLD. A Ryszard Kalisz mówi wprost: "To bzdura".

Współpracownicy Kwaśniewskiego deklarują, że pomysł nie ma żadnych szans. Były prezydent nieraz zapewniał, że nie wystartuje w eurowyborach. "Namawiają go już od dawna" - przyznaje osoba z otoczenia Kwaśniewskiego - ale on za każdym razem mówi "nie" albo w najlepszym razie milczy.

Józef Oleksy docenia jednak pomysł Napieralskiego: "Były prezydent byłby ogromnym atutem dla lewicy, ale pytanie, czy byłoby to dla niego opłacalne? Przecież dwa razy był prezydentem!" – mówi były premier. I dodaje: "Ale nie ma wątpliwości: dla SLD byłoby to na pewno opłacalne."

Nieoficjalnie politycy Sojuszu przyznają, że start Kwaśniewskiego możliwy byłby tylko w jednym przypadku: gdyby istniała gwarancja, że uda się dla niego wywalczyć stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. A na to szans raczej nie ma, bo PO na to stanowisko chce wysunąć Jerzego Buzka, który może liczyć na poparcie kilkakrotnie większej i silniejszej partii.

Wysiłki Napieralskiego spełzną więc raczej na niczym, tym bardziej że w Warszawie, z której startowałby ewentualnie były prezydent, kampania już została przygotowana pod Wojciecha Olejniczaka. "Żołnierze już ruszyli w teren i pracują dla Wojtka" - przyznaje jeden z warszawskich działaczy.