"Faworyt tego wyścigu do fotela w Strasburgu oświadczył, że ma poparcie wszystkich premierów z EPP (Europejska Partia Ludowa). To było szokujące wyznanie, jako że jednym z szefów rządów z tej <rodziny politycznej> jest... Donald Tusk. Zapytano więc tego byłego dwukrotnego premiera Flandrii wprost, czy ma poparcie premiera RP. " - pisze Ryszard Czarnecki.
>>> Cimoszewicz: Doceniono moje kompetencje
"To niebywała sytuacja. Tusk jednocześnie (!) popiera dwóch konkurencyjnych kandydatów na sekretarza generalnego Rady Europy!!! (...) Ale jest ona też wielką metaforą polityki zagranicznej rządu PO" - dodaje europoseł.
Czarnecki stwierdza, że Tusk po prostu co innego robi na użytek wewnętrzny, a co innego "na eksport". "Wyborcy lewicy są do kupienia sztuczką o stanowisku dla <Cimoszki>, a kolegom-premierom z chadecji lepiej się nie narażać forsując owego <Cimoszkę>. A że oczywistym następstwem takiego myślenia (i działania) jest kolejna porażka w walce o stanowisko dla Polaka w strukturach międzynarodowych - to już całkiem inna (?) sprawa" - dobitnie stwierdza europoseł PiS.