"Nieprawda. To Pruski mnie oskarżał przed PRL-owskim sądem. Nazywał mnie <wrogiem ludu> i <wichrzycielem>. Do dzisiaj mam podpisany przez niego akt oskarżenia z 1982 roku!" - mówi DZIENNIKOWI prof. Krzysztof Mazurski.

Reklama

>>>Zobacz, jak współpracownik Czumy tępił wrogów ludu

Wspomina, że gdy nastał stan wojenny, był przewodniczącym komisji zakładowej "Solidarności" w Wojewódzkim Biurze Geodezji i Terenów Rolnych we Wrocławiu. Na początku stycznia 1982 roku został aresztowany. Potem zaczął się jego proces, w którym oskarżał go Pruski.

"Odczytał akt oskarżenia, a potem go komentował z prawdziwą komunistyczną pasją. Wykazywał ogromne zaangażowanie w ten proces. Widać było, że siedzi w nim buta i arogancja. Zostałem skazany na karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na jeden rok. Ale prokurator Pruski odwołał się od tego wyroku, uważał, że jest za niski" - mówi nam prof. Mazurski.

Prokuratorem Leszkiem Pruskim, którego niezwykłą karierę opisał DZIENNIK, ma też się zająć sejmowa komisja sprawiedliwości.

>>> Tępił opozycję i jest człowiekiem Czumy

Pruski nie tylko oskarżał opozycjonistów w stanie wojennym. W wolnej Polsce wsławił się alkoholowym ekscesem na unijnym szkoleniu, które skończyło się zagraniczną interwencją w resorcie sprawiedliwości. Potrącił również samochodem kobietę.

Cały artykuł w czwartkowym wydaniu DZIENNIKA