Posłom, którzy chcieli odwołać szefa resortu finansów, najbardziej dostało się od premiera: "Proszę rozmawiajmy co można, co trzeba zrobić, aby Polacy nie odczuli zbyt boleśnie skutków kryzysu. Wierzę, że odnajdziecie w sobie odrobinę dobrej woli inaczej będziemy musieli zrobić to bez was (...) Zawsze znajdą się tacy, którzy w czasie sztormu, kiedy wszyscy wspólnie pracują, walczą o przetrwanie, plądrują walizki. Tak nie powinno być" - mówił premier Donald Tusk do opozycji.

Reklama

Na sali zawrzało. Posłowie PiS byli oburzeni porównaniem ich do złodziei z tonącego okrętu. Zażądali wykreślenia ich z protokołu posiedzenia. Tusk jednak kontynuował.

"Wierzę, że chcecie pomóc Polsce wyjść z kryzysu. Czemu więc mimo dobrych wyników chcecie odwołać (ministra)?" - pytał premier.

>>>Czy dziś spadnie głowa ministra finansów?

Zbigniew Chlebowski także nie zgodził się z argumentacją PiS, że obecna trudna sytuacja gospodarcza Polski wynika z błędnych działań obecnego ministra finansów Jacka Rostowskiego. Kto w takim razie jest winien? Zdaniem Chlebowskiego na przykład były rząd PiS. "Warto na chwilę cofnąć się w czasie do roku 2007. PKB wynosił wtedy 6,1 proc. A deficyt 25 miliardów. Dziś gdy PKB wyniesie około zera, deficyt jest planowany na 27 miliardów" - mówił Chlebowski. Jego zdaniem, PiS zupełnie przespał okres świetnej koniunktury i za te zaniedbania Polska płaci dziś wysoką cenę.

Podkreślił, że to obecny rząd i minister ustabilizowali trudną sytuację na rynku walutowym, szczególnie niepokojącą Polaków, którzy mieli kredyty mieszkaniowe w obcej walucie. Zarzucił też rządowi PiS niewykorzystywanie funduszy unijnych. "To wy zaplanowaliście obniżenie podatków. Zgoda. Ale to obecny rząd musiał znaleźć pieniądze, których zabrakło w budżecie po tej obniżce" - mówił Chlebowski.

Przypomniał też sytuację, gdy opozycja chciała odwołać Rostowskiego, bo nie zgadzał się na obniżenie akcyzy na paliwa. "Potem okazało się, że miał rację i uchronił budżet przed milionowymi stratami" - mówił poseł PO i wyraził nadziej, że tym razem ministrowi również uda się wygrać batalię z kryzysem.

>>>Gęsicka: Rostowski ukrywał niewygodne dane

Za odwołaniem ministra finansów są PiS i SLD. Poseł klubu Lewicy, Sławomir Kopyciński zaapelował do Jacka Rostowskiego, żeby jako osoba o dwóch obywatelstwach - polskim i angielskim - podał się do dymisji jak angielski dżentelmen prowadzony polskim poczuciem honoru.

Przeciw odwołaniu szefa resortu finansów są PO i PSL. Stanisław Żelichowski powiedział, że Ludowcy wcale nie uważają go za świetnego ministra, ale będą głosować przeciw jego odwołaniu, bo mają dość destabilizacji.

Głosowanie nad wotum nieufności dla ministra dziś między godziną 18 a 20.