Minister finansów Jacek Rostowski swój tygodniowy urlop zaczyna już w najbliższą sobotę. Będzie mógł na chwilę oderwać się od szykowania przyszłorocznego budżetu. Tym bardziej że wokół jego osoby było ostatnio gorąco. Sejm kilka dni temu zakończył burzliwe prace nad nowelizacją tegorocznego budżetu. Jak przyznaje Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu, Rostowski skrupulatnie planował swój urlop zgodnie z harmonogramem prac Sejmu i Senatu nad nowelizacją budżetu. "Z kolei do 30 września musi być gotowy projekt przyszłorocznego, więc teraz minister może lecieć" - dodaje Kobos. Zdradza nam, że na urlop wybrał Francję.

Reklama

>>>Posłowie są pazerni. Chcą dopłat do wakacji

Najprawdopodobniej na przełomie lipca i sierpnia na urlopie będzie też wicepremier Grzegorz Schetyna. W tym samym czasie na dwutygodniowe wakacje wybiera się szef resortu rolnictwa Marek Sawicki. Jakie ma plany? Minister zdradza tylko, że urlop spędzi w Polsce. "Chcę mieć chwilę odpoczynku" - przyznaje.

Jak wynika z naszych informacji, ministrowie dostali w sprawie urlopów specjalne pisma z kancelarii premiera. Wynika z nich, że mają się tak wymieniać, żeby na każdym posiedzeniu rządu był ktoś z kierownictwa resortu. "Otrzymaliśmy też sugestię, że urlopy nie powinny trwać dłużej niż dwa tygodnie" - mówi nam urzędnik jednego z resortów. Ministrowie z wyprzedzeniem wpisują się też do specjalnego rządowego grafika urlopowego. Obowiązuje w nim zasada, że podczas każdego posiedzenia Rady Ministrów musi być kworum. "Rząd nie planuje urlopu, pracujemy normalnie i posiedzenia są co tydzień" - tłumaczy Graś. Dodaje, że urlopowa średnia ministerialna to tydzień. Ale, jak podkreśla, w długości urlopów uprzywilejowane są panie.

>>>Koniec Sejmu. Politycy jadą na wakacje

czytaj dalej



Szefowa resortu edukacji Katarzyna Hall jedzie na dwutygodniowe wakacje w sierpniu. Jej współpracownicy jednak raczej nie odpoczną. "Minister dała zalecenie, żeby przed wrześniem i początkiem roku szkolnego żaden z projektów nie czekał" - mówi nam Grzegorz Żurawski, rzecznik resortu.

Poprzednie wakacje ministrów mogły trwać najwyżej tydzień. Tusk poprosił wtedy o ograniczenie planów wakacyjnych z powodu prac nad budżetem. Dlaczego teraz jest bardziej wyrozumiały?"Uznał, że po roku pracy należy nam się urlop" - uważa Sawicki. Zdaniem Grasia w tym roku nic się nie zmieniło. Ale nasi rozmówcy z rządu przyznają, że jest "lekka odwilż".

Czy do grafika wpisał się już także Tusk? "Premier w najbliższych tygodniach nie planuje urlopu" - mówi Graś. Rok temu szef rządu, jak sam mówił, "wyrwał się na chwilę" we wrześniu. Niewykluczone, że w tym roku pojedzie w tym samym czasie.

Swoje wakacje kilka dni temu zaczęli już posłowie. Na Wiejską wrócą dopiero pod koniec sierpnia. Ale we władzach klubu PO są specjalne dyżury telefoniczne. "Ja mam do końca lipca. Polityka nie znosi próżni i trzeba trzymać rękę na pulsie" - przyznaje wiceszef klubu Waldy Dzikowski.