Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak posłowie PiS łamią zakaz rozmów z TVN

3 września 2008, 01:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jak posłowie PiS łamią zakaz rozmów z TVN
Inne
Część polityków PiS postanowiła zbojkotować zarządzony kilka tygodni temu przez kierownictwo ich partii bojkot telewizji TVN. Jednak, by nie narazić się na partyjne kary, robią wszystko, aby zamaskować swoją medialną aktywność na antenie tej stacji. Rozmowa z TVN tak, ale tylko bokiem lub z ukosa - pisze DZIENNIK.

>>> Zobacz także: "TVN przyłącza się do rynsztoka"

"Ten bojkot to absurd i trzeba go zakończyć" - mówi DZIENNIKOWI jeden z polityków PiS. Kierownictwo partii jest jednak w tej sprawie nieugięte i takich głosów nie chce słuchać. Rozmówca DZIENNIKA i dość spora grupa jego kolegów wymyślili więc, jak ten zakaz omijać.

"Potrzebowałem komentarza któregoś z posłów PiS i chciałem spróbować nagrać taką setkę. Podszedłem więc do posła i grzecznie pytam, czy to możliwe. Poseł odmawia, tłumacząc, że cały czas obowiązuje go bojkot mojej stacji. Zmartwiony chcę odejść, lecz poseł dodaje, że da się to jakoś załatwić" - opowiada DZIENNIKOWI jeden z reporterów TVN 24. Polityk, jak relacjonuje reporter, po chwili rozglądania się po sejmowym korytarzu podszedł do grupy stojących nieopodal dziennikarzy i poprosił ich o to, by ktoś podstawił mikrofon z logo innej stacji.

"Znudzony reporter radiowy drapał się po głowie, a ja zadawałem pytania. Gość nawet nie odpalił mikrofonu" - opowiada dziennikarz TVN. Takich przypadków w Sejmie w ciągu zaledwie kilku godzin DZIENNIK widział wczoraj zresztą kilka. Posłowie PiS zainteresowani wypowiedzią dla TVN sami proponowali załatwienie do kadru mikrofonu z innym logo po to tylko, by ich słowa i twarz mogły się pojawić na antenie stacji Piotra Waltera.

>>> Zobacz także: Mazurek to prorok? Już dawno to przewidział

Na tym nie wyczerpuje się inwencja posłów PiS w omijaniu zakazu. Godzinę przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu w jednym z bocznych korytarzy można było spotkać prominentnego polityka PiS, który stał bokiem do kamery TVN i mówił do pustego korytarza. "O co chodzi?" - zapytał go DZIENNIK po chwili. "To proste, pokażą bliski plan i będzie wyglądało, jakbym mówił nie do TVN, a do jakiejś innej stojącej przede mną kamery" - podkreśla zadowolony ze swego pomysłu polityk. "Panie pośle, czy to nie jest jednak jakaś paranoja?" - dopytuje DZIENNIK. " Jest, ale cóż inaczej się nie da" - odpowiada. Poseł dodaje, że dzień wcześniej poprosił reportera TVN o filmowanie go z ukosa. "Udało się, nikt nie domyślił się, że złamałem bojkot " - mówi zadowolony.

Dziennikarze TVN zdradzają, że takich posłów, którzy starają omijać zakaz, jest co najmniej kilkunastu. Pytany przez nas o takie praktyki rzecznik dyscypliny partyjnej PiS i pomysłodawca bojkotu poseł Marek Suski mówi, że ich nie zauważył, więc nie chce o tym rozmawiać. " Jeśli jednak się to potwierdzi, będę wyciągał konsekwencje " - zapowiada. Dopytywany o to, kiedy zakaz występowania przed kamerami TVN zostanie zniesiony, odpowiada krótko: "Jak na razie nie ma ku temu żadnego powodu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj