Piotr Ikonowicz, przywódca Nowej Lewicy i były poseł, wpadł w ręce policji! Ścigał go listem gończym warszawski sąd. Jednak patrol złapał Ikonowicza przez przypadek, gdy ten gnał jak szatan przez jedną z podwarszawskich miejscowości.
"Zatrzymaliśmy go w Zwierzyńcu" - powiedzieli dziennikowi.pl funkcjonariusze biura prasowego Komendy Stołecznej. Gnał jak szaleniec i jechał bez pasów. Gdy policjanci chcieli sprawdzić jego prawo jazdy, okazało się, że Ikonowicz już wcześniej je stracił za drogowe wariactwa.
Mało tego - gdy policjanci zaczęli dokładniej przeglądać kartotekę byłego posła - okazało się, że Ikonowicz jest ścigany listem gończym. Kilka tygodni temu bił się z komornikami, by powstrzymać eksmisję. Sprawa trafiła do sądu, jednak on nie pojawiał się na rozprawach. Dlatego wydano za nim list gończy z nakazem natychmiastowego aresztowania. Teraz funkcjonariusze przestali się z nim cackać, zakuli w kajdanki i odstawili do policyjnej izby zatrzymań.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|