Zatrzymanie Emila Wąsacza było niepotrzebnym przedstawieniem. W obronie byłego ministra skarbu stanął sąd w Gdańsku. Sędzia zwrócił uwagę, że zamiast wpadać do mieszkania Wąsacza i wieźć go skutego kajdankami przez całą Polskę, wystarczyło wysłać wezwanie do prokuratury.
Zdaniem sądu, nikt nie miał powodów obawiać się, że Wąsacz będzie się wykręcał od stawienia się przed prokuratorem. Dzisiejszego orzeczenia nie można już
zaskarżyć.
Spektakl z Wąsaczem w roli głównej zaczął się 18 września wcześnie rano. CBŚ wpadło do mieszkania byłego ministra i przez całą Polskę wiozło go do prokuratury w Gdańsku. Tam Wąsacz usłyszał zarzuty. A chodzi o prywatyzację PZU.
Spektakl z Wąsaczem w roli głównej zaczął się 18 września wcześnie rano. CBŚ wpadło do mieszkania byłego ministra i przez całą Polskę wiozło go do prokuratury w Gdańsku. Tam Wąsacz usłyszał zarzuty. A chodzi o prywatyzację PZU.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl