Pomoże czy zaszkodzi? Były prezydent Aleksander Kwaśniewski ogłosił, że w wyborach na prezydenta stolicy zagłosuje na Hannę Gronkiewicz-Waltz. Dla kandydatki PO może to być okazja na przyciągnięcie do siebie lewicowych wyborców.
Głos Kwaśniewskiego jest o tyle ważny, że cieszy się on - jak na człowieka lewicy - wręcz rekordowym poparciem wśród Polaków. A po tym jak lider centrolewicy Marek Borowski zdecydował, że nie pomoże Gronkiewicz-Waltz wygrać wyborów, jej poparcie w sondażach zaczęło dramatycznie spadać.
"Znamy się, mogłem z nią współpracować, kiedy była szefem NBP, a później wiceszefem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie. Uważam ją za osobę niezwykle kompetentną, pracowitą, a jednocześnie o zdrowym rozsądku" - tłumaczy swoją decyzję Kwaśniewski.
Według sondażu OBOP-u dla DZIENNIKA, na kandydatkę PO chce zagłosować 49 procent badanych, a na Kazimierza Marcinkiewicza - 51.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|