Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyszedł głosować z... kozą

12 października 2007, 14:26
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Ten jegomość nie może rozstać się ze swoimi podopiecznymi. Dwa tygodnie temu, w pierwszej turze wyborów, przyszedł głosować z kozłem. Dziś hodowca z Kunowa (Świętokrzyskie) przyprowadził do urny jego partnerkę: dorodną kózkę.

Najpierw poszedł oddać głos, po czym spytał, czy może wprowadzić do lokalu zwierzaka. Komisja nie pozwoliła, ale on nic sobie z tego nie zrobił. I tuż po chwili razem z kozą żartowniś wmaszerował do wyborczego lokalu.

Jednak komisja wykazała się brakiem poczucia humoru i wezwała policjantów. Ci jednak nic żartownisiowi nie zrobili, bo przyjechali długo po tym, gdy opuścił on lokal.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj