Ten jegomość nie może rozstać się ze swoimi podopiecznymi. Dwa tygodnie temu, w pierwszej turze wyborów, przyszedł głosować z kozłem. Dziś hodowca z Kunowa (Świętokrzyskie) przyprowadził do urny jego partnerkę: dorodną kózkę.
Najpierw poszedł oddać głos, po czym spytał, czy może wprowadzić do lokalu zwierzaka. Komisja nie pozwoliła, ale on nic sobie z tego nie zrobił. I tuż po chwili razem z kozą żartowniś wmaszerował do wyborczego lokalu.
Jednak komisja wykazała się brakiem poczucia humoru i wezwała policjantów. Ci jednak nic żartownisiowi nie zrobili, bo przyjechali długo po tym, gdy opuścił on lokal.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|