Dziennik Gazeta Prawana logo

Marek Jurek ma gabinet wielki jak... boisko

12 października 2007, 13:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
110 metrów kwadratowych w centrum Warszawy. Kto by nie chciał mieć takiego biura, do którego nawet posłowie muszą pukać. A przy takim gabinecie chowa się nawet biuro prezydenta Warszawy czy premiera.

O kim mowa? Oczywiście o marszałku Sejmu. Taka wielkość pokoju to nic dziwnego. W Polsce marszałek Sejmu jest drugą, po prezydencie, osobą w państwie. To on decyduje, jakie ustawy trafią pod obrady i w jakiej kolejności je głosować. Jego gabinet jest niewiele mniejszy od boiska do siatkówki. Na ścianie wisi olbrzymi gobelin, a na podłodze dywany zakrywające większość parkietowej podłogi. Do tego duże biurko i okrągły stół na sześć osób. A między oknami są duże lustra.

A jak wyglądają gabinety premiera i prezydenta? Prezydent Lech Kaczyński ma duży, przestronny gabinet w Pałacu Prezydenckim. Na podłodze czerwony dywan, który pasuje do czerwonego obicia krzeseł, a w rogu stoi niewielkie biurko. Okazało się jednak, że obecny prezydent trochę zmienił w gabinecie po swoim poprzedniku. Jak mówi dziennikowi.pl jego żona, Maria Kaczyńska: "W gabinecie męża została zmieniona kolorystyka i meble ze złoto-różowych na czerwono-złote."

Podobnie urządzony jest pokój premiera. Z tym że gabinet Jarosława Kaczyńskiego jest bardziej stonowany. Nie ma tu kolorowych mebli, jedynie ciemny stół, krzesła i biurko. Do tego Jarosław Kaczyński ma znacznie widniejszy gabinet niż jego brat. W sali jest więcej okien, a na suficie wisi kilka żyrandoli, a nie jeden jak u Lecha Kaczyńskiego.

Prezydenci dużych miast pozazdrościli przywódcom państwa. Chcą pokazać, że jak prezydent, to prezydent i to nieważne czy Gdańska czy Poznania. W końcu stanowisko zobowiązuje. A do tego trzeba obywatelom pokazać, że władza to rzecz wspaniała. Tylko to chyba nie tędy droga. Bo zamiast budzić prestiż, narażają się na oskarżenia o śmieszność i przerost ambicji.

Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz od razu pokazuje, że nieobce mu są tradycje patrycjuszy rządzących dawniej tym miastem. Duże zdobione szafy, ciężkie krzesła i długi stół sprawiają, że jego biuro wygląda bardziej okazale niż gabinet samego prezydenta Polski. Tylko... metraż nie ten. Bo w Gdańsku gabinet prezydenta ma "tylko" 30m. A prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz musi się mieścić w ciasnej klitce o 12-metrowej powierzchni.

Prezydenci Krakowa Jacek Majchrowski i Poznania, Ryszard Grobelny poszli jednak innym tropem. Oni nie chcą, by ich biura przepychem biły sale, w których urzędują najwyżsi polscy dostojnicy. Zwykłe stoły i krzesła, biurko w rogu, żadnych dywanów, jedynie kilka obrazów na ścianie. A jak wyglądają gabinety włodarzy w Waszych miejscowościach i w którym gabinecie Wy chcielibyście urzędować? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj