Dziennik Gazeta Prawana logo

To nie Wassermann zażądał rury

12 października 2007, 14:49
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Po 11 miesiącach prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie prowizorycznego gazociągu na krakowskim osiedlu Bielany. Uznała, że założono go ze względu na "wyższą konieczność". Do tego nie na żądanie mieszkającego w okolicy ministra Zbigniewa Wassermanna, co sugerowała prasa.

Materiały ze śledztwa potwierdzają, że minister interweniował w centrum kryzysowym. Ale kilka dni później i w sprawie prądu. Gaz do jego domu dociera z innej sieci, a prowizoryczny gazociąg nie przebiegał nawet w jego pobliżu.

Prokuratorzy ustalili, że żółtą, ponad 1,5-kilometrową rurę założono na kilkanaście godzin, bo przy ponad 20-stopniowym mrozie nie wystarczała zwykła instalacja gazownicza. Według biegłych, ani przez moment gaz dostarczany rurą ułożoną na ziemi i słupkach nie groził wybuchem. Bo zakładali ją specjaliści.

Według śledczych rura nie tylko nie była zagrożeniem, ale właśnie uratowała przed nim mieszkańców osiedla. Potwierdzają to listy od 160 osób, które napisały, że gazownia działała w stanie wyższej konieczności. Brak gazu przy temperaturze minus 27 stopni Celsjusza mógł doprowadzić do fatalnych skutków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj