Michał Majewski i Paweł Reszka: Dużo piliście z Oleksym?
Aleksander Gudzowaty:
Wino jedno. To był obiad przecież.

Wiedział pan, że pańska ochrona nagrywa?
Gdybym wiedział, to nie zadałbym głupiego pytania o liftingi w intymnych miejscach. Wyszedłem na osła.

Ochrona nagrywa, a pan nic nie wie? Trudno uwierzyć.

Tak było! Mój zespół bezpieczeństwa to nie są ochroniarze, którzy latają z pistoletami. Są dosyć przystojni, ale ich głównym zajęciem jest praca głową. Dla ochraniania mnie, rodziny i firmy prowadzą akcje kontrwywiadowcze. Dałem im wolną rękę. Ja nie mogę o tym wszystkim wiedzieć, bo bym zwariował. Najwyraźniej Kossek (Marcin, szef ochrony biznesmena) uznał, że trzeba nagrać spotkanie z Oleksym.

Ale dlaczego?
Mówi o tym pierwszy fragment zarejestrowanej rozmowy. Nie chcę zdradzać szczegółów. To jest sprawa, którą zajmuje się prokurator.

W pierwszej części rozmowy z 14 września 2006 r. Oleksy próbuje pana zniechęcić do ujawniania afer na lewicy. Jego wizyta jest związana z dwoma tekstami w DZIENNIKU, które ukazały się 11 i 12 września 2006 r. Opisaliśmy w nich polityczno-korupcyjne rozgrywki na szczytach władzy za rządów SLD, w które próbowano pana wciągnąć. Oleksy przychodzi tuż po tekstach. Jest czyimś emisariuszem? Zjawia się przypadkowo?
Myślę, że nieprzypadkowo.

Zależało mu, żeby do pana przyjść?
Tak, to prawda.

Przychodzi, bo chce wyciągnąć informacje?
Tak, ale ja nie chcę przeszkadzać prokuratorowi.

Oleksy przekazywał panu prosty komunikat: lepiej, żeby rozgrywki na lewicy nie wychodziły na jaw.
Tak.

Wypytywał o szczegóły.
Jak wiecie, to po co pytacie?!

Był pan poddawany presji przez środowisko Oleksego, żeby rozmowa nie wyszła?
Nie pamiętam.

Przez środowisko lewicy?
Nie pamiętam.

Na tej taśmie pojawia się...
Nie pamiętam.

Nie jest panu przykro z powodu tego, co spotkało Oleksego w ostatnich dniach?
Szkoda mi było tej smutnej buzi, jak się żegnał w zeszłym tygodniu. Trochę się czuję winny, ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Oleksy mówił od siebie. Nie mógł przypuszczać, że go ktoś nagrywa. Postąpiono z nim niehumanitarnie. Mogli mu podziękować, że znalazł odwagę i wszystko opowiedział. Sam Oleksy też mógł się zachować jak chłop i zrobić z siebie bohatera. Ale zaczął się wycofywać.

Nie jeden Oleksy opowiadał panu, co się dzieje w SLD?

Józek jest taka gadułka, ale oni się wszyscy kłócili. Cała trójka - Kwaśniewski, Miller, Oleksy. Bez przerwy: chimery i awanturki.

Ale jest mnóstwo zdjęć, jak pan robi misia politykom z SLD. Świadczy to o tym, że dobrze żyliście.
Misia to ja wszystkim robię.

Ale z Oleksym misie były wyjątkowe.
Józio jest gruby. Żeby z nim zrobić misia, to trzeba go objąć choć trochę. Ja go lubię, tylko uważam, że był złym premierem. Oni wszyscy są źli, bo nie mają dusz patriotów.

Zgadza się pan z tym co mówił Oleksy, że Kwaśniewski stworzył kapitalizm polityczny?
Kwaśniewski w ogóle nie myślał o Polsce. Miał inne priorytety. Wprowadził sytuację "przymrużenia oka". To rozhermetyzowało Polskę, w tym sensie, że wszystko było wolno. Wprowadził fikcyjny język, język pozorów. Choć był elokwentny. Gada pięknie.

Nie myślał o Polsce? Poważny zarzut. O czym myślał?
O przyjemności sprawowania władzy. To nie był reformator. Reformator kieruje się pasją, idzie do przodu, jest obsesyjny.

Jaki był cel Kwaśniewskiego?
Istnieć.

Jest pan nim zawiedziony?
Bardzo.

Czego chciał od pana Marek Ungier, kiedy w zeszłym tygodniu zaniepokojony telefonował do pana do Paryża?
Zapytać, czy go ktoś nagrał.

I co mu pan powiedział?
Że moim zdaniem nikt.

Pytał pan Kosska, ilu nagrał polityków?
I tak nie odpowie, ale myślę, że niewielu.

Czujemy w pańskim głosie pretensję do Kosska.
Gdybym wiedział, co z tego wyniknie, to może próbowałbym go powstrzymać.

Zakaże mu pan nagrywania?
Będzie chciał, to i tak sobie nagra.

Czy ma pan kopię dokumentu UOP z lat 90., mówiącego o tym, że pan handluje czerwoną rtęcią?
Wiem, że taki dokument jest w archiwach służb. To opinia o Bartimpeksie i o mnie, z której wynika, że handlujemy jakimiś niestworzonymi metalami i jesteśmy trefni. Papier został podpisany przez Konstantego Miodowicza.

W końcówce rządów AWS udzielił pan wywiadu. Mówił pan, że czeka na SLD, że nie może pan wytrzymać z AWS-em.
Pamiętam. Mdliło mnie. Na Buzka miałem alergię...

I przyszedł Miller...
No przyszedł Miller, cholera! Rozpacz i to wszystko.

Wierzy pan, że Kwaśniewski oszukiwał i nie będzie w stanie udokumentować majątku?
Odczepcie się ode mnie!

Kaczyńscy są lepsi od poprzedników?
Myślę, że są uczciwi. Nie wierzę, żeby robiły na nich wrażenie jakieś obce pieniądze.

Teraz ustawia się pan pod PiS?
Powinniśmy pomagać kolejnym rządom, to rodzaj patriotycznego obowiązku. Niezależnie od tego, czy nam się podoba Kaczyński, czy nie. Bracia są niezwykle skuteczni i mądrzy. Na razie wszystko im się udaje, idą równym krokiem. Za chwilę zaproponują wygodne ustawy ekonomiczne, np. emerytalne, i naród ich polubi. Nie podoba mi się tylko numerowanie Rzeczpospolitych. Chcę umrzeć w Rzeczpospolitej Polskiej, a nie w IV Rzeczpospolitej.

A proszę sobie przypomnieć, kto był w rządzie Buzka ministrem sprawiedliwości? A z kim miał pan proces, nie z Lechem Kaczyńskim?
Ale... on się inaczej zachowuje teraz. Poza tym on ma wielkiego pomocnika, ambitnego brata. W zespole są silniejsi.

Jak pana nazwał Kaczyński? Dowodził, że jesteś pan ruski agent.
Tak, ruski agent, ale to się zaczyna powoli wyjaśniać. Okazało się, że to Jerzy Marek Nowakowski napompował Kaczyńskiego taką wiedzą. Podaliśmy Nowakowskiego do prokuratury.

Teraz ludzie będę się bali z panem rozmawiać?
Chrzanię to!

Jakie konsekwencje przynosi panu ten skandal?
Jestem pod pręgierzem. Ludzie nie lubią podsłuchiwania. Już nazywają nas Polskie Nagrania. A sezon na kabarety się jeszcze nie zaczął. Jak się zacznie, to dopiero dostanę w d...