Minister zdrowia powoli dochodzi do siebie po skomplikowanej operacji. Dziś ma zostać przeniesiony z intensywnej terapii na oddział pooperacyjny.

"Operacja przebiegła sprawnie, skończyła się dobrze i jak na razie nie widać żadnych powikłań. Ale był to bardzo ciężki zabieg i musimy poczekać kilka dni" - mówi "Faktowi" jeden z lekarzy Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc.

Profesor Tadeusz Orłowski, który operował Religę, też nie chce wyjawiać zbyt wiele o swoim pacjencie. " Jego stan jest stabilny. Tyle mogę powiedzieć" - wyjaśnia.

Tymczasem, jak pisze gazeta, wielkie emocje wśród cierpiących na nowotwór i lekarzy wzbudziło wyznanie ministra, że od dnia, kiedy dowiedział się o guzie na płucu, do czasu operacji minął ledwie tydzień. Szef resortu zdrowia wyraził też przekonanie, iż wszystkich chorych traktuje się tak dobrze w Polsce, jak jego.





Tymczasem, jak sprawdził "Fakt", w niektórych polskich szpitalach, takich jak Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Siedlcach, na samą tomografię komputerową, która umożliwia diagnozę, czeka się aż 110 dni. W Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie - 90 dni. Wynika z tego, iż ministra potraktowano nie jak zwykłego Polaka, ale w szczególny, uprzywilejowany sposób.