Zabrakło słów "przepraszam" i "żałuję". Bez tych dwóch słów wszelkie gesty znaczą niewiele - powiedział w czwartek europoseł Janusz Wojciechowski podczas mszy żałobnej w intencji Marka Rosiaka.

Reklama

"Jest jeszcze czas, żeby te słowa zostały powiedziane przez tych, którzy powinni je powiedzieć - w imię sprawiedliwości i prawdy o tym co zdarzyło się w Łodzi i w imię tego, żeby otworzyć drogę do prawdziwego pojednania" - mówił Wojciechowski. Marek Rosiak pracował jako asystent europosła Wojciechowskiego w łódzkim biurze PiS.

"Śmierć Marka Rosiaka przyszła tak nagle, że stajemy wobec niej w niedowierzaniu, w osłupieniu. Stawiamy sobie pytanie, jak to się mogło stać, że ten człowiek, tak serdeczny i ciepły, człowiek wielkiego serca, dobroci i miłości do ludzi, zginął w niepojętym akcie politycznej nienawiści" - mówił Wojciechowski.

Jak zaznaczył, Marek Rosiak pomagał ludziom, szukającym sprawiedliwości. "Biuro w którym pracował było zawsze otwarte, każdy mógł tam przyjść, nikt nie był pytany skąd pochodzi, z jakiej jest partii, jakie są jego sympatie, poglądy polityczne. Pytanie zawsze było jedno: +w czym trzeba pomóc+" - zaznaczył europoseł.

Zdaniem Wojciechowskiego nienawiść mordercy była adresowana do PiS. "To była nienawiść do znaku pod którym pracował Marek Rosiak - Prawa i Sprawiedliwości i ludzi z tym znakiem związanych. Ziarno nienawiści wydało krwawy, tragiczny plon" - ocenił. "Złe słowa rzucone gdzieś w przestrzeni odbiły się, zamieniły w kule i ugodziły Marka Rosiaka śmiertelnym rykoszetem" - dodał.

Reklama

"Panie Marku i ja cię żegnam, nieodżałowany mój współpracowniku. Żegnam cię i dziękuję ci za wszystko dobre, co zrobiłeś dla ludzi i co zrobiłeś dla mnie. Żegnam cię z ciężkim sercem i z tą myślą bolesną, że gdybym cię nie prosił o współpracę w prowadzeniu moich poselskich spraw, może 19 października nie byłbyś w tym miejscu, w którym przyszła po ciebie śmierć. Wybacz" - powiedział europoseł łamiącym się głosem.

Jednocześnie podkreślił, że Polacy powinni być sobie nie wrogami, ale braćmi, spierającymi się, ale szanującymi się nawzajem i razem dbającymi o nasz wspólny polski dom. "Bo ojczyznę mamy jedną, w tej ojczyźnie każdy z nas ma tylko jedno życie, w dodatku krótkie i kruche. Jeśli to zrozumiemy, ofiara życia i tragicznej śmierci marka Rosiaka nie pozostanie daremna" - zaznaczył Wojciechowski.