Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się. Ale potem: szacunek! Ktoś ich wybrał, to są przedstawiciele narodu, więc nie mogą pozwolić na opluwanie i bijatykę - powiedział Lech Wałęsa Radiu ZET.

Były przewodniczący "Solidarności" wzywa Donalda Tuska do radykalnych działań.

Panie premierze, więcej zdecydowania. Dość takiej zabawy! - zaapelował Wałęsa. 

Potem były prezydent poszedł jeszcze dalej. Oto fragment rozmowy z Moniką Olejnik.

- Pałowałby pan działaczy Solidarności?  - pytała dziennikarka.

- Tak. Z przewodniczącym na czele - odpowiedział Wałęsa Pierwszego bym ja wyszedł i spałował za to, że nie potrafi mądrze układać stosunków w wolnej Polsce.

- Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, były przewodniczący „Solidarności” chciałby pałować przewodniczącego „Solidarności”? - dopytywała Olejnik.

- Bo takie miałbym prawo, gdybym był na miejscu premiera - odpowiedział Wałęsa Na miejscu premiera albo komendanta bym sam wyszedł, żeby jakiś policjant się nie bał spałować przewodniczącego, to ja bym, jako komendant policji, sam go spałował.

Co na to Piotr Duda? Mówienie, że to związkowców należałoby pałować za protesty, to odwracanie kota ogonem od poważnych problemów społecznych - odpowiedział lider "S".

Były prezydent był także pytany o postawę policji, która nie interweniowała.

Prawdopodobnie mieli takie rozkazy. Premier Tusk jest taki ugodowy, on mówi "inaczej wygramy, niech ludzie zobaczą, jak to wygląda" i gra w coś takiego. Ale jednocześnie Donald Tusk szkodzi zdecydowanie władzy, bo władzę trzeba szanować w wolnym kraju. Nie można tak postępować z parlamentarzystami. Jestem obrażony, ale bardziej na premiera, na rząd i na parlamentarzystów, że nie zaprowadzili tam porządku - odpowiedział Wałęsa.