O tym, że akta licznych procesów karnych Marcina P. zostały zabrane z sądów na Pomorzu i przewiezione do siedziby resortu sprawiedliwości, wielokrotnie opinię publiczną informował sam minister Jarosław Gowin.
– mówił minister w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej”. – dodawał.
Problem w tym, że ustawa o ustroju sądów powszechnych, w rozdziale o nadzorze nad działalnością administracyjną sądów, nie przewiduje możliwości, aby akta procesów były wysyłane do ministerstwa i kontrolowane przez urzędników resortu.
Zgodnie z zapisami ustawy przebieg procesu mogą kontrolować jedynie sędziowie wizytatorzy przy udziale wizytatora z Ministerstwa Sprawiedliwości na miejscu, w sądzie.
– mówi DGP były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
Wydali, bo zażądał
Pytania, jak to możliwe, że akta procesów zostały jednak wydane, zadaliśmy rzecznikowi Sądu Okręgowego w Gdańsku, sędziemu Tomaszowi Adamskiemu.
– brzmi odpowiedź, którą DGP otrzymał z gdańskiego sądu okręgowego.
Ciekawość czy kontrola
Jeszcze w poniedziałek DGP wysłał serię pytań w tej sprawie do rzecznik resortu sprawiedliwości Patrycji Loose, zaznaczając, że publikację planujemy w środowym wydaniu DGP. Pisemnych odpowiedzi nie otrzymaliśmy do zamknięcia tego wydania, rzecznik nie odbierała również telefonów.
– mówi informator DGP z resortu sprawiedliwości, zastrzegający anonimowość.
Jednak nawet gdyby przyjąć, że resort sprawiedliwości przyjął taką podstawę prawną, to i tak byłaby ona błędna.
– zaznacza Zbigniew Ćwiąkalski.
PRAWO
Czy w resorcie był przeciek?
Według ministra Jarosława Gowina skompromitowany nagraniami ujawnionymi przez „Gazetę Polską Codziennie” prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszard Milewski został ostrzeżony przed kontrolą w jego sądzie. – mówił minister w poniedziałek na antenie TVP Info.
Tego samego dnia premier przyjął dymisję wiceministra Grzegorza Wałejki, który nadzorował sądownictwo. – powiedział DGP Wałejko.