Ponad 100 zarzutów Jarosława Kaczyńskiego wobec rządu, profesor Gliński na tablecie i krótka riposta Donalda Tuska. Tak w największym skrócie przebiegła sejmowa debata nad wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec rządu.

Reklama

Kandydat na premiera rządu technicznego prof. Piotr Gliński przysłuchiwał się dyskusji z sejmowej galerii w towarzystwie swoich współpracowników. Wcześniej przedstawił swój program w jednej z sejmowych sal, ale tylko posłowie PiS i dziennikarze przyszli go posłuchać. Profesor wygłaszał podobne przemówienia przy okazji licznych organizowanych przez PiS debat eksperckich.

Po zakończeniu debaty Jarosław Kaczyński przyznał, że jego zdaniem pomysł z tabletem zdał egzamin, bo nawet prasa światowa pisze o tym, że kandydat na premiera nie został dopuszczony do głosu. Prezes PiS zauważył, że profesor Gliński wygłosił bardzo interesujące, ponad godzinne wystąpienie i wyraził nadzieję, że być może niektórzy coś z tego jednak usłyszeli.

Jarosław Kaczyński podkreślił, że nie jego uzasadnienie wniosku o wotum, ale propozycje profesora powinny być przedmiotem dyskusji w Sejmie. Przebieg dyskusji nie był zdaniem prezesa PiS satysfakcjonujący i nie może być podstawą do oceny szans na przegłosowanie wniosku. Według Jarosława Kaczyńskiego, naprawdę niewielu posłów twierdziło, że diagnoza rzeczywistości przedstawiona przez PiS jest nieprawdziwa. - Jeżeli chodzi o to, że ten rząd rządzi źle, to poza samą Platformą i PSL wszyscy to przyznają - stwierdził prezes PiS.

Skomentował też zarzut kłamstwa postawiony w debacie przez premiera. Jego zdaniem, Platforma wyspecjalizowała się w sytuacji, w której białe to czarne, a czarne to białe.