Giertych nie chciał ujawnić o kogo chodzi, bo jak stwierdził, nie chce kompromitować tej osoby. Mecenas zdradził jedynie, że komentarze były wysyłane z kraju. Mecenas dodał, że fakt wysyłania antysemickich i wulgarnych komentarzy miał pojawić się w jednej ze spraw, które prowadził.

Reklama

Pojawił się dowód, wskazujący na to że z komputera jednego z tych trzech tzw. ekspertów, których media teraz eksponują, były wysyłane komentarze pod artykuły prasowe o charakterze antysemickim i wulgarnym - powiedział Giertych i dodał, że potwierdziła to prokuratura.

>>>Zeznania ekspertów Macierewicza. ZAPIS rozmów z prokuratorami

Roman Giertych nie zostawia na naukowcach suchej nitki. Nie widzi potrzeby, by konfrontować ich z ekspertami pracującymi w zespole Macieja Laska.

Wybuch oceniał człowiek, który w dzieciństwie widział jak szopa wybuchła. To jest kpina z ofiar tej katastrofy. Rodziny smoleńskie mają prawo do tego, żeby tą sprawą zajmowali się uczciwi naukowcy - ocenił Giertych w programie "Fakty po Faktach" w TVN24.

Ja się zastanawiam, czy po tych informacjach jest sens dyskutować naukowo z osobami, które się skompromitowały - dodał.

Mecenas uważa, że wszystko co robi Antoni Macierewicz służy stronie rosyjskiej.

Sprawa nie jest jednoznaczna w kwestii winy. Nie wiem kto był bardziej winny, czy piloci czy kontrolerzy - uważa Giertych.

Adwokat twierdzi, że nie było zamachu ani wybuchu.

Doszło do katastrofy bezspornie w wyniku błędów pilotów i prawdopodobnie z powodu błędów kontrolerów - powiedział Giertych.

Jego zdaniem polska prokuratura powinna spróbować postawić zarzuty rosyjskim kontrolerom.

Gdyby się okazało, że Rosjanie są współwinni to rodziny miałyby możliwość odszkodowania także ze strony rosyjskiej - uważa Roman Giertych.