- Śledztwo umorzono, bo w przypadku przestępstwa gróźb karalnych musi istnieć u pokrzywdzonego obawa ich realizacji - mówi "Rzeczpospolitej” Krystyna Gołąbek, rzecznik prokuratury w Siedlcach.

Chodzi o mężczyznę, który jeszcze w maju wysłał mail do prof. Krystyny Pawłowicz. Pisał w nim m.in.: Znajdę tylko okazję, to cię k... zabije homofobie pier..., a biuro wiem, gdzie masz dziw... i twoje dni są policzone szmato!. Podpisał jako Rafał Szewczyk. 

Potem były kolejne informacje - Witaj homofobie jeb... Rafał Szewczyk na razie milczy, ale k... nie ja i cię w końcu ja zabiję.

W efekcie Pawłowicz zdecydowała się na zawiadomienie prokuratury, a ta odnalazła nadawcę maili. Okazało się, że był to ten sam mężczyzna.

Wiadomo, że od 2005 roku jest inwalidą, a od 2011 roku nie wstaje z łóżka.

Mężczyzna przyznał się do wysyłania e-maili, ale - jak zeznał - nie zamierzał spełnić swych gróźb.

- By pokazać mu, że osoba, którą chciał pozbawić życia, nie jest mściwa, mam zamiar napisać mu, że przebaczam. Wyślę mu też książkę religijną, może Tomasza a Kempis "O naśladowaniu Chrystusa", by sobie poczytał i wrócił do równowagi - komentuje prof. Pawłowicz.