Umowy, które pokazał komisji służb specjalnych obecny szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, zostały sporządzone już po publikacji raportu w Monitorze Polskim, czyli wtedy, kiedy raport był jawny.
Służba Kontrwywiadu szuka dokumentów mających pokazać, na jakiej podstawie i kiedy pojęto decyzję o tłumaczeniu raportu. Z pokazanych komisji faktur potwierdzających zlecenie tłumaczenia wynika, że umowę podpisywano jednego dnia, a realizacja, czyli zapłata następowała kolejnego dnia.
Elżbieta Radziszewska z Platformy Obywatelskiej, powiedziała, że komisja czeka na kolejne dokumenty, w tym na sprawozdania z jej posiedzeń od 2005 roku. Posłanka powiedziała, że po dzisiejszym posiedzeniu ma dużo więcej pytań dotyczących całej sprawy, czyli likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, sposobu weryfikacji funkcjonariuszy, tworzenia nowych służb, obiegu dokumentów, przedstawiania i wreszcie tłumaczenia raportu z likwidacji WSI.
Poseł Artur Dębski z Twojego Ruchu, który wywołał sprawę raportu Macierewicza, przyznaje, że komisja nie ma jednoznacznych dowodów. Poseł dodaje, że są badane poszlaki i okoliczności mogące wskazywać, iż fragmenty raportu były dostarczane tłumaczce przed jego opublikowaniem. Sprawę tę bada Służba Kontrwywiadu Wojskowego.
Poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Stanisław Wziątek przyznaje, że komisja nadal wie za mało. Jego zdaniem, . Poseł Wziątek podkreśla, że sprawę warto zgłębić w szczegółach.
Uznaje też za niepokojący fakt, iż wiele dokumentów zaginęło. - powiedział poseł Wziątek.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wyszli z posiedzenia komisji jako pierwsi. Marek Opioła powiedział, że żadne procedury, dotyczące raportu z likwidacji WSI, nie zostały złamane.
- powiedział poseł Opioła. Dodał, że komisja szuka "kwitów" na Macierewicza, ale umowy, którymi dysponuje, były podpisane zgodnie z prawem po publikacji raportu.
Komisja do spraw służb specjalnych wróci do sprawy w lutym.