30 września przestanie istnieć polski konsulat na Krymie, zdecydował MSZ. Taka decyzja spotkała się z ostrą krytyką opozycji. Placówka już wcześniej miała problemy, że grożono jej podpaleniem - w efekcie od marca była zawieszona.
Zdaniem opozycji, lepsze niż likwidacja byłoby utrzymywanie konsulatu na Krymie, bo pokazywałby, że Polska nie godzi się na rosyjską okupację półwyspu.
- Domagamy się głośno, żeby Unia Europejska działała w sprawie Krymu, a tymczasem polskie MSZ stamtąd rejteruje - mówi w "Rzeczpospolitej" Karol Karski, wykładowca prawa międzynarodowego.
MSZ tłumaczy tymczasem, że "zwieszeni działalności (…) można rozważać, gdy mamy do czynienia z krótkotrwałą przyczyną (np. stan klęski żywiołowej), rosyjska aneksja Krymu niesie ze sobą długofalowe skutki".
Od października obowiązki likwidowanego konsulatu przejmie placówka w Odessie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Rzeczpospolita
Powiązane
Zobacz
|