Chodzi o Spółdzielczy Instytut Naukowy, założony w 2010 roku przez braci Biereckich i Adama Jedlińskiego. Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych, kontrolująca w 2010 roku 75 proc. udziałów w Krajowej SKOK, została zlikwidowana, a jej majątek trafił do SIN. Sprawą zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego, która powiadomiła o tym premier Ewę Kopacz, marszałka Senatu oraz szefów CBA i ABW. Dokument ten przedstawił w ostatnim wydaniu tygodnik "Wprost".

Reklama

Jak wyglądał przepływ środków? Metodę opisuje "Gazeta Wyborcza".

Prezesem fundacji był Grzegorz Bierecki, w zarządzie zasiadał również jego brat Jarosław. Senator PiS pełnił równocześnie funkcję prezesa Krajowej SKOK. Organizacja pozostawała poza kontrolą nadzoru finansowego do jesieni 2012 roku, do momentu wejścia w życie ustawy oddającej kasy SKOK pod opiekę KNF. Do tego czasu jednak - jak pisze "Wyborcza" - Bierecki przygotował sobie finansowy spadochron.

Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych w 2010 roku miała na swoim koncie ponad 77 milionów złotych. Kiedy została zlikwidowana, jej majątek przejął Spółdzielczy Instytut Naukowy. Na tym jednak nie koniec, bo już w sierpniu 2011 roku SIN został przekształcony w spółkę, w której najwięcej udziałów objął Grzegorz Bierecki, a mniejsze pakiety - jego brat oraz Adam Jedliński. Od tego momentu SIN staje się żyłą złota. Właściciele spółki systematycznie wyprowadzają z niej pieniądze, wypłacając sobie na przykład dywidendy. Senator Bierecki w 2010 roku wykazał 6,5 miliona złotych dochodu, w 2012 było to już około 9 milionów złotych - twierdzi "Gazeta Wyborcza".

Co jest w tej sprawie dodatkowo interesujące, to fakt, że w 2013 roku ze SKOK do zarejestrowanej w Luksemburgu i pozostającej poza nadzorem polskich służb finansowych spółki SKOK Holding wypłynęło 80 milionów złotych. Tak wynika z wyliczeń KNF, na jakie powołuje się "Wyborcza".