- mówił Michał Kamiński z Europejskich Demokratów podczas nocnej debaty, na której odbywało się drugie czytanie obywatelskiego projektu ustawy zakazującej aborcji. Kilka godzin wcześniej projekt został odrzucony przez zajmującą się nim sejmową komisję sprawiedliwości i praw człowieka.
Posłowie byli zgodni - zarówno ci z Nowoczesnej, Kukiz'15, PO i PSL - że partia rządząca oszukała swoich wyborców i nie kryli oburzenia sposobem prowadzenia prac na ustawą. - - zaznaczał Wojciech Bakun (Kukiz'15). - Wpadliście w panikę po poniedziałkowych protestach - podkreślała Joanna Mucha (PO).
- oświadczyła Mucha, zwracając się do posłów PiS.
- dodała posłanka PO.
Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej zrzucała Prawu i Sprawiedliwości hipokryzję. Poinformowała, że jej partia będzie domaga się odrzucenia projektu.
- zaznaczyła posłanka.
- podkreśliła Scheuring-Wielgus.
Obywatelski projekt ustawy ostał przyjęty do prac w Sejmie podczas poprzedniego posiedzenia. Za jego przyjęciem posłowie PiS zagłosowali jednomyślnie. Tylko że ci sami posłowie głosowali za jego odrzuceniem na pierwszym posiedzeniu komisji sprawiedliwości w tej sprawie. Komisja została zwołana w środę w przyspieszonym trybie, a podczas posiedzenia nie obyło się bez awantur. Opozycja kwestionowała prawomocność zwołania komisji i zarzucała partii rządzącej łamanie regulaminu sejmowego. Po około 40 minutach obrad projekt został odrzucony głosami między innymi posłów PiS. Stało się tak bez wysłuchiwania wnioskodawców projektu.
Wniosek o odrzucenie projektu w całości złożył Witold Czarnecki (PiS) oraz grupa posłów Platformy Obywatelskiej. Nowoczesna domagała się zorganizowania wysłuchania publicznego.
Mariusz Dzierżawski, przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej podkreślał podczas nocnej sejmowej debaty, iż zawiadomienie o tym, że komisja sprawiedliwości zbiera się o godzinie 17, otrzymali po godzinie 12. - - mówił Dzierżawski. I dodawał, że wnioskodawcy nie otrzymali nawet możliwości zabrania głosu.
- oburzał się Dzierżawski.
Głosowanie nad tym, czy projekt zostanie odrzucony, czy z powrotem wróci do prac w komisji odbędzie się dziś o godzinie 10 rano.
Politycy PiS w prywatnych rozmowach przyznają, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Przede wszystkim nie przewidziano takiego protestu społecznego przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Teraz głównym celem partii rządzącej jest odcięcie się od obywatelskiego projektu. Wiele wskazuje również na to, że Prawo i Sprawiedliwość chce wprowadzić swoje regulacje - albo przez osobny projekt, albo przez interpretację obecnych przepisów. Głównym celem jest zakazanie aborcji z powodu wykrytego zespołu Downa.
O tym, że PiS nie zrezygnował jeszcze ze zmian w przepisach regulujących dostęp do aborcji, świadczy zapowiedź Krystyny Pawłowicz, która wczoraj na swoim profilu na Facebooku napisała: