W środę po południu na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym k. Torunia doszło do wypadku z udziałem samochodu, w którym jechał szef MON. W kolizji uczestniczyło osiem pojazdów, w tym dwa z kolumny Żandarmerii Wojskowej. Macierewicz, który wracał z sympozjum "Oblicza dumy Polaków", zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ucierpiał. Minister przesiadł się do innego samochodu i wrócił do Warszawy. W środę wieczorem wziął udział w gali przyznania prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika "wSieci".
powiedział Schetyna na czwartkowej konferencji prasowej.
Jak mówił, to, co zdarzyło się w środę, nie dość, że ma swoje konsekwencje, bo jest po prostu niebezpieczne dla użytkowników wszystkich dróg, po których porusza się dodał.
"Drugi po Kaczyńskim"
Petru komentując tę sprawę podczas konferencji prasowej w Sejmie, powiedział, że "to bardzo ciekawy przypadek". ocenił. podkreślił Petru.
Szef Nowoczesnej oświadczył też, że rząd nie wyciągnął wniosków z tego, co się wydarzyło przed rokiem. Wskazał na wypadek prezydenta Andrzeja Dudy, do którego doszło na autostradzie A4. Wówczas w trakcie przejazdu kolumny specjalnej BOR, w jednym z pojazdów, którym jechał prezydent, uszkodzeniu uległa opona, auto zjechało na pobocze.
Sprawę wypadku z udziałem samochodu, którym podróżował Macierewicz, przejęła Żandarmeria Wojskowa, gdyż to także jej pojazdy uczestniczyły w kolizji. Według wstępnych ustaleń prokuratury, jeden z samochodów w kolumnie, z uwagi na trudne warunki drogowe, stracił przyczepność z nawierzchnią. Uderzył w tył poprzedzającego go pojazdu, następnie oba pojazdy, wytracając prędkość, uderzyły w samochody stojące przed skrzyżowaniem.