Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS skasował dwukadencyjność wsteczną ze strachu? "Stworzylibyśmy sobie potencjalnie silną konkurencję"

16 maja 2017, 08:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński/PAP
Nie będzie masowej "wycinki" prezydentów, burmistrzów i wójtów. PiS zmienił zdanie, tłumacząc to obawą przed wetem prezydenta. Opozycja uważa, że to ze strachu przed konkurencją znanych samorządowców.

– zapowiedział wczoraj prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Zasada, zgodnie z którą szefowie miast i gmin mieliby ustąpić ze stanowiska z zakazem dalszego kandydowania po dwóch odbytych kadencjach, zacznie zatem obowiązywać najwcześniej od 2026 r. (zakładając, że nadal będą wybierani na cztery lata). Tak więc tacy wieloletni włodarze, jak: Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, Hanna Zdanowska z Łodzi, Jacek Majchrowski z Krakowa, Wojciech Szczurek z Gdyni czy Zygmunt Frankiewicz z Gliwic, mogą spać spokojnie.

Oficjalne powody rezygnacji partii rządzącej z obranego wcześniej kursu są dwa. Po pierwsze, nie było pewności, czy dwukadencyjności obowiązującej już od 2018 r. i skutkującej „wycinką” 1,6 tys. osób pełniących funkcje od dłuższego czasu nie zakwestionuje Trybunał Konstytucyjny. Po drugie, prezydent Andrzej Duda i jego ludzie wyraźnie dali znać, że głowa państwa nie podpisze ustawy w takim kształcie, uznając ją za niezgodną z ustawą zasadniczą.

Choć twarde stanowisko prezydenta wydaje się decydujące, sejmowa opozycja dopatruje się jeszcze innych powodów. –– ocenia Jan Grabiec, poseł PO. Dodaje jednak, że wczorajsza zapowiedź prezesa PiS nie do końca uspokaja nastroje. –– twierdzi Grabiec.

Z zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego cieszą się ludowcy. Liczbowo to oni mieliby najwięcej do stracenia, bo PSL ma 189 dwukadencyjnych włodarzy, podczas gdy z PiS jest ich 42, a z PO 32.

– mówi Piotr Zgorzelski, poseł PSL. Nasi rozmówcy wskazują na jeszcze jeden możliwy powód. PiS mógł przestraszyć się konkurencji ze strony najbardziej rozpoznawalnych burmistrzów i prezydentów miast, gdyby zostali usunięci ze stanowisk. –– przyznaje jeden z ludowców. Ale w grę wchodziły jeszcze wybory parlamentarne, do których dojdzie w 2019 r., czyli niedługo po samorządowych. – – przyznaje jeden z działaczy PiS. Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym np. Paweł Adamowicz czy Jacek Majchrowski, pozbawieni możliwości startu na kolejną kadencję, postanowiliby spróbować swoich sił w wyborach do Sejmu. W grę wchodziłaby też zamiana ról. – – zdradza nam jeden z ludowców.

A co na to najbardziej zainteresowani? – – ocenia Marek Olszewski, szef Związku Gmin Wiejskich RP. – – wskazuje Marek Olszewski.

Niewykluczone, że w ramach prezydenckiego referendum uda się zapytać Polaków także o kwestię dwukadencyjności lokalnych władz. Tym bardziej że tematyka plebiscytu zapowiada się rozlegle – wczoraj RMF FM podał, że wśród pytań mogłoby się znaleźć np. dotyczące wprowadzenia przez Polskę waluty euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj