Komisja weryfikacyjna rozliczająca wystawiła srogi rachunek prezydent miasta Hannie Gronkiewicz-Waltz. Dziś pojawiła się informacja, że urząd skarbowy zajął ponad 12 tys. zł na jej prywatnym koncie bankowym.
Ta kwota to efekt czterech grzywien (każda po 3 tys. zł) nałożonych na prezydent miasta za niestawiennictwo na rozprawach dotyczących nieruchomości przy ul. Twardej 8 i 10, Chmielnej 70 i Siennej 29. Wszystkie te kary komisja weryfikacyjna nałożyła pod koniec czerwca oraz w lipcu.
Jak ustaliliśmy, choć o sprawie głośno zrobiło się dzisiaj, to tak naprawdę do zajęcia pieniędzy doszło już tydzień temu. Informację tę potwierdza Agnieszka Kłąb, zastępca rzecznika stołecznego ratusza. - mówi.
Urzędnicy ratusza nie kryją zdziwienia tak szybkim działaniem skarbówki. Już 8 sierpnia pełnomocnik pani prezydent złożył na ręce komisji skargę z wnioskiem o wstrzymanie egzekucji. Komisja ją jednak odrzuciła, a z początkiem września wniosek dotyczący wstrzymania egzekucji przesłała do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Niedługo potem - 11 września - przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki wystąpił z wnioskiem o wszczęcie postępowania egzekucyjnego wobec Hanny Gronkiewicz-Waltz. Trzy dni później pieniądze na koncie zostały już zajęte.
- twierdzi jeden z urzędników ratusza zbliżony do pani prezydent.
Przedstawiciele komisji odpierają zarzuty. - odpowiada Oliwier Kubicki, rzecznik komisji weryfikacyjnej. Przyznaje jednocześnie, że kwota 12 tys. zł jest już ściągnięta z konta pani prezydent i zasiliła budżet państwa. Zaprzecza jednak, że ściągnięcie pieniędzy w tak ekspresowym tempie jest czymś nadzwyczajnym. - mówi. Zapowiada również, że Hannę Gronkiewicz-Waltz czekają kolejne egzekucje. Na razie ściągnięto pieniądze za cztery wydane decyzje komisji. Pozostały jeszcze dwie (dwa razy po 3 tys. zł), ale procedury wciąż trwają.
Hanna Gronkiewicz-Waltz zamierza odwołać się od tej decyzji i zapowiedziała już zgłoszenie sprawy do prokuratury (przekroczenie uprawnień ze strony ministerstwa sprawiedliwości i urzędu skarbowego). Minister Patryk Jaki nie czuje się przestraszony tymi zapowiedziami. - ocenił Jaki podczas konferencji prasowej.
Pieniądze sciągnięte z konta prezydent miasta nie uszczuplą jej majątku. Dlatego też ważny jest nie finansowy, a polityczny aspekt sporu między nią a komisją weryfikacyjną.
Działalność komisji i cała sprawa warszawskiej reprywatyzacji najbardziej obciąża Platformę Obywatelską, której wiceszefem jest Hanna Gronkiewicz-Waltz. W PO nie brakuje refleksji, że jej postawa utrudni zdobycie poparcia nowemu kandydatowi tego ugrupowania na prezydenta miasta (mówi się o Rafale Trzaskowskim, Andrzeju Halickim lub Małgorzacie Kidawie-Błońskiej).
- przekonuje Jan Mosiński, poseł PiS i członek komisji weryfikacyjnej.
Dodaje, że brano pod uwagę scenariusz, w którym Hanna Gronkiewicz-Waltz jednak przychodzi na rozprawę komisji, ale zamiast odpowiadać na pytania, wygłasza jednostronne oświadczenie i odmawia udzielania odpowiedzi na pytania komisji. - przyznaje Jan Mosiński.
Mimo to od rzecznika PO, posła Jana Grabca, słyszymy zapewnienia o pełnym poparciu dla twardej postawy pani prezydent. - stwierdza zgryźliwie Jan Grabiec. - dodaje.
Zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka i tak jest już za późno, by PO mogła jakkolwiek zmienić taktykę wobec komisji weryfikacyjnej i np. nakłonić panią prezydent do stawienia się na najbliższym posiedzeniu. - uważa ekspert.
Największym wygranym całej sytuacji z politycznego punktu widzenia jest przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki. Nie dość że w ramach sprawowanej funkcji przy każdej możliwej okazji bezlitośnie punktuje obecne władze stołecznego ratusza, to jeszcze zamierza wyjść z własną inicjatywą. - zapewnił kilka dni temu na Twitterze wiceminister sprawiedliwości. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika jednak, że dokument - który miałby raz na zawsze przeciąć problem reprywatyzacji warszawskiej - nie ma nawet formy projektu ustawy, która mogłaby już trafić do zaopiniowania przez inne resorty. - twierdzi osoba z otoczenia ministra.
- mówi politolog Antoni Dudek.
To jednak wciąż nie dawałoby PiS gwarancji zdobycia władzy w Warszawie. Decydujące mogą okazać się zmiany w ordynacji wyborczej, nad którą ponoć trwają prace w PiS. Jeśli partia zaproponuje np. jedną turę wyborów prezydenckich, wówczas szanse jej kandydatów diametralnie wzrosną.