Mazurek mówiła w piątek w Radiu Plus, że zastanawia się, czy protest "nie ma kontekstu politycznego", "bo skoro od 2009 roku (lekarze rezydenci-PAP) nie dostawali podwyżek, nie wychodzili na ulice, nie robili głodówek nie protestowali, to czemu robią to dzisiaj, skoro jednak wynagrodzenie wzrasta".
Rzeczniczka podkreśliła, że "każda praca zasługuje na to, by była odpowiednio wynagradzana", a rząd ma świadomość tego, że rezydenci nie dostawali podwyżek od 2009 roku.
- powiedziała.
Mazurek zwróciła uwagę, że protest głodowy rezydentów jest rotacyjny.
Rzeczniczka PiS podkreśliła też, że "kwota wynagrodzeń rezydentów i stażystów od 2015 r. wzrosła o ponad 40 proc.". - dodała.
- powiedziała Mazurek.
Ponad 26 lekarzy rezydentów kolejny dzień prowadzi protest głodowy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. W południe odbędzie się tam wyjazdowe posiedzenie sejmowej komisji zdrowia. Rezydenci zastrzegają, że wezmą w nim udział tylko jako obserwatorzy.
W czwartek wieczorem w kancelarii premiera odbyło się spotkanie z rezydentami, którzy na ten czas zawiesili głodówkę; nie doszło jednak do porozumienia. Spotkanie trwało około 1,5 godziny, zakończyło się przed północą. Uczestniczyli w nim minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, szefowa KPRM Beata Kempa i szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.
Rezydenci nie zgadzają się na zaproponowany przez stronę rządową udział w pracach zespołu, który do 15 grudnia ma wypracować rozwiązania w ochronie zdrowia. Jak mówią, czekają na konkretne propozycje, a nie są taką - według nich - plany zwiększania nakładów na służbę do 6 proc. PKB do roku 2025.