Poseł Michał Szczerba twierdzi, że na spotkanie grupy nie zdążyła większość parlamenarzystów z opozycji, bo wicemarszałek Beata Mazurek zawiadomiła posłów o 17.30, że zebranie odbędzie się też o 17.30. Jak dowiedział się z kolei dziennik.pl, obrady prowadziła sama wicemarszałek, która bez żadnego uzaadnienia postawiła wniosek o odwołanie Michała Szczerby i o powołanie na stanowisko szefa Komisji Jana Ardanowskiego z PiS
O 17.30 #opozycja otrzymuje SMS od wicemarszałek #Mazurek o zwołaniu na 17.30 posiedzenia Polsko-Izraelskiej Grupy Parlamentarnej w #SalaKolumnowa. Chwilę później, bez obecności na sali posłów opozycji, pada wniosek #PiS o odwołanie przewodniczącego z #PO! pic.twitter.com/TkyiJJiudj
— Michał Szczerba (@MichalSzczerba) 27 lutego 2018
Z kolei Kamila Gasiuk-Pihowicz napisała na Twitterze, że nagle do grupy dołączyło kilkudziesięciu posłów PiS. Okazało się, że sami parlamentarzyści klubu rządzącej partii też byli zdziwieni całym zamieszaniem. Jeden z nich powiedział, że nie wie, dlaczego musiał być na tym spotkaniu, jednak stawił się, bo dostał takie polecenie od władz klubu.
O 17.30 na 17.30 został zwołana Grupa Bilateralna Polsko-Izraelska. Nagle członkowie magicznie się rozmnożyli ze 64 do ponad 100. Chcą odwołać @MichalSzczerba z funkcji przewodniczącego. Nie zostałam dopuszczana do głosu. Kuriozum... pic.twitter.com/BchIEukacN
— KamilaGasiukPihowicz (@Gasiuk_Pihowicz) 27 lutego 2018
Jak dowiedział się dziennik.pl, ten manewr władze klubu PiS zaplanowały już dwa tygodnie temu. W ten sposób rządząca partia postanowiła zablokować możliwość wykorzystania tej grupy przez opozycję.