Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny odpowiadał na pytania wiceszefa komisji Marka Jakubiaka (Kukiz'15). Pytał on m.in. o to, czy do świadka, gdy pełnił swoją funkcję, zgłaszał się ktoś np. z resortu finansów, sygnalizując problemy z wyłudzeniami podatku VAT.

Ćwiąkalski odpowiadał, że do niego nikt się nie zgłaszał z jakimikolwiek problemami związanymi z wyłudzaniem VAT. Nie wykluczył zarazem, że takie kontakty mogły być na szczeblu np. prokuratora krajowego.

Jakubiak pytał też, czy świadek słyszał o przypadkach lobbingu w sprawie ustawy o VAT. - U mnie nikt nie lobbował - powiedział Ćwiąkalski. Dodał, że także nie słyszał o lobbingu w kontekście akurat VAT, choć skoro jest ustawa o lobbingu, problem lobbingu występował.

Nigdy też nie było - jak dodał - przypadków blokowania czy opóźniania jego decyzji.

Nie wykluczył zarazem, że wiele obowiązujących wówczas przepisów można było zbudować w sposób bardziej doskonały, lepiej zapobiegających wyłudzeniom VAT.

Świadek zwrócił uwagę, że bardzo często jednak przestępcy są o krok przed rozwiązaniami prawnymi.

Dopytywany przyznał, że w podległym mu resorcie za konsultacje przygotowywanych aktów prawnych odpowiadał wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona.

Poseł Kukiz'15 pytał, jak Ćwiąkalski ocenia efekty pracy podlegających mu prokuratur w sprawie wyłudzeń VAT i co uważa za "pozytywne i efektywne działania w tym zakresie".

- Wprowadziliśmy sądy elektroniczne, obrączki elektroniczne, to wszystko służy zwalczaniu przestępczości (...); ale nie mogę powiedzieć akurat, że np. w ciągu trzech miesięcy wykryto grupę przestępców nienależnie wyłudzających zwrot VAT, skierowano akt oskarżenia i osądzono - mówił.

Podkreślał, że śledztwa w sprawie wyłudzeń VAT są skomplikowane i trwają latami, czego dowodzi np. śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Gliwicach, dotyczące przestępstw VAT-owskich na handlu olejem rzepakowym i toczy się ono od czterech lat.

Ćwiąkalski był pierwszym ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządzie Donalda Tuska, urzędował w latach 2007-09. Podał się do dymisji po tym, jak samobójstwo w celi popełnił jeden ze skazanych za porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika.

Komisja będzie zapewne pytać Ćwiąkalskiego m.in. o Andrzeja Parafianowicza, wiceministra finansów, Głównego Inspektora Informacji Finansowej oraz Generalnego Inspektorem Kontroli Skarbowej w latach 2007-13.

W poniedziałek szef komisji Marcin Horała (PiS) i rzeczniczka PiS Beata Mazurek poinformowali o złożeniu do prokuratury zawiadomieniu o możliwości popełnienia tzw. przestępstwa urzędniczego przez Andrzeja Parafianowicza.

Horała podkreślał, że luka VAT, czyli różnica między tym, co powinno wpłynąć do budżetu z tytułu tego podatku, a tym, co realnie wpłynęło "zaczęła lawinowo rosnąć bezpośrednio po zmianie rządu" w 2007 roku. - Już w pierwszym roku po zmianie rządu na rząd PO-PSL wzrosła dwukrotnie, po to, by rosnąć dalej. W tym czasie kluczową funkcję pełnił Andrzej Parafianowicz - podkreślał.

Sam Parafianowicz ma być przesłuchany przez komisję, jak mówił Horała, "jeszcze w tym roku".

Horała przed rozpoczęciem posiedzenia w czwartek mówił, że Ćwiąkalski jest osobą, którą warto spytać o działania ws. zwalczania przestępczości polegającej na wyłudzeniach podatkowych. Dodał, że zadaniem resortu sprawiedliwości jest m.in. ściganie czy "eliminowanie z życia na wolności przestępców dokonujących wyłudzeń".

Przed rozpoczęciem posiedzenia komisji poseł PO Zbigniew Konwiński przekonywał na konferencji prasowej w Sejmie, że przewodniczący komisji Marcin Horała "potrzebuje znanego nazwiska dzień przed ciszą wyborczą po to, żeby poprawiać swoje szanse wyborcze w wyborach samorządowych w Gdyni". Poseł przypomniał, że Ćwiąkalski wraz z kierowanym przez siebie resortem podejmował szereg działań w kontekście zwalczania przestępczości zorganizowanej, m.in. podwyższenie kar za przestępstwa gospodarcze z 4 do 6 mln zł.

Konwiński przypomniał również, że Ćwiąkalski objął resort sprawiedliwości po ministrze Zbigniewie Ziobro, który - jak mówił poseł PO - "wolał się nie zajmować w tym czasie przestępczością zorganizowaną w okresie rządów PiS, tylko opozycją polityczną, czy nawet partiami koalicyjnymi".

Dotąd komisja - w połowie września - przesłuchała jedynie prof. Witolda Modzelewskiego, wiceministra finansów w latach 1992-96 i autora pierwszej ustawy o VAT. Mówił on m.in., że tendencja spadku udziału dochodów z VAT w relacji do PKB zaczęła się już w roku 2008, a narastała w 2009 r. i utrzymywała się przez kolejne lata. Zwrócił uwagę, że w 2009 r. budżet państwa zakładał dochody z VAT na poziomie 119 mld zł, ale po zmianie budżetu wykonanie wyniosło 99 mld zł. Przekonywał, że powodem nie był kryzys, bowiem dotyczył on tylko VAT, a nie całej gospodarki.

Komisja śledcza ds. VAT powołana została na początku lipca br. Ma zbadać i ocenić prawidłowość działań rządów PO-PSL związanych z zapewnieniem dochodów z VAT i akcyzy oraz ewentualne zaniedbania w tym zakresie. Zbada okres od grudnia 2007 r. do listopada 2015 r. W uzasadnieniu uchwały napisano, że w latach 2007-2015 można było zaobserwować zjawisko stopniowego rozszczelnienia systemu VAT.

Zgodnie z uchwałą Sejmu powołującą komisję jej prace mają odnosić się w szczególności do działań, zaniedbań i zaniechań m.in. członków rządu, "w szczególności ministra właściwego do spraw budżetu, finansów publicznych i instytucji finansowych, i podległych im funkcjonariuszy publicznych".