- Dzisiaj interesuje mnie to, żeby zmienić polską rzeczywistość, żeby zakończyć wojnę polsko-polską, żeby skończyć z rządami PiS, które są wielkim nieszczęściem dla naszego kraju - mówił Robert Biedroń na antenie TVN24.

Szef Wiosny wyliczył, że jego partia zaoszczędzi środki na realizację swoich postulatów m.in. dzięki wycofaniu lekcji religii ze szkół, "opodatkowaniu tacy" czy zlikwidowaniu funduszu kościelnego - zauważa gazeta.pl.

- Zlikwidujemy nauczanie religii, opodatkujemy tacę, zlikwidujemy fundusz kościelny. Mam to policzone, mogę podać wszystkie kwoty po kolei. 35 miliardów złotych - tyle będzie kosztował mój program. PO, która mnie krytykuje za te 35 miliardów, przedstawiła w ostatnich dniach swoje propozycje, które kosztują 50 miliardów - perorował Biedroń.

Wrócił także do sprawy zapowiadanego już na łamach "DGP" powołania Komisji Sprawiedliwości i Pojednania na wzór tej z RPA.

- Chcemy osądzić i postawić przed Trybunałem Stanu tych, którzy także z tylnego siedzenia kierują dziś państwem, a których Platforma Obywatelska i poprzednie rządy nie miały odwagi postawić - stwierdził.

Na pytanie Moniki Olejnik, czy przed Trybunałem Stanu powinien stanąć prezydent Andrzej Duda, lider Wiosny odparł: No, przecież łamie Konstytucję.

- Jarosław Kaczyński też stanie przed Trybunałem? - dopytywała dziennikarka.

- Oczywiście. Jarosławowi Kaczyńskiemu być może będzie można także postawić zarzuty karne - zauważył Biedroń. I dodał, że problem z łamaniem Konstytucji ma w Polsce nie tylko prezes PiS, który "tchórzy i nie chce brać odpowiedzialności za państwo", ale także "polityczne marionetki, które wystawia, łącznie z rządem i prezydentem".