Poręba był pytany w TVP Info, jak ocenia konkurencję PiS w wyborach do PE, czyli Koalicję Europejską.

Na początku lutego grupa byłych premierów i szefów MSZ podpisała deklarację zawierającą apel o stworzenie szerokiej listy w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Pod deklaracją podpis złożyli lider PO Grzegorz Schetyna i byli premierzy: Ewa Kopacz, Jerzy Buzek, Kazimierz Marcinkiewicz, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, Marek Belka, a także były szef MSZ Radosław Sikorski.

W sobotę o dołączeniu do Koalicji Europejskiej zdecydował SLD, w niedzielę taką decyzję podjęła Rada Krajowa Partii Zieloni. Tworzona przez byłych polityków Nowoczesnej partia Teraz! dołączenie do koalicji ogłosiła w poniedziałek. Zarząd Nowoczesnej podejmie decyzję w tej sprawie w piątek, a w sobotę ma debatować o tym PSL.

- To takie pospolite ruszenie. Rzeczywiście dla mnie jako politologa to ciekawe zjawisko, bo trudno mi znaleźć jakąś przestrzeń do współpracy pomiędzy partią, która się odwołuje do wartości chrześcijańskich, jaką jest PSL, a skrajnie antyklerykalną Barbarą Nowacką, czy działaczami jeszcze wywodzącymi się sprzed 1989 r. z partii komunistycznej, współpracujących z działaczami NZS, którzy również w PO funkcjonują - zauważył Poręba.

- Krótko mówiąc, jest to taka egzotyczna koalicja, której głównym celem - myślę, że Polacy doskonale to widzą, rozumieją i nie dadzą się na to nabrać - jest odsunięcie PiS od władzy, a nie jakaś logiczna, spójna, przemyślana propozycja programowa dla Polaków - dodał europoseł PiS.

Według niego członkowie Koalicji Europejskiej "na tym etapie tylko układają swoje wewnętrzne relacje - kto, gdzie, z kim pójdzie w tej szerokiej koalicji". - Natomiast nie usłyszycie państwo żadnych propozycji, które miałyby czy gospodarkę, czy polskie rodziny, czy polską młodzież, czy programy związane z polskimi przedsiębiorcami wzmocnić, poprawić i lepiej je jeszcze zaprezentować - powiedział Poręba.

- Jest to, krótko, mówiąc koalicja absolutnie zbudowana na strachu przed PiS. Koalicja, która na pewno będzie starała się nas wciągać w emocjonalne, agresywne starcia. Natomiast ja mogę zapewnić, że będziemy starać się w tych wyborach robić konsekwentnie to, co sprawdziło się w wyborach samorządowych. To znaczy będziemy pokazywać kolejne, myślę, że ciekawe rozwiązania programowe i wracać do tego, jak wyglądała sytuacja w roku 2015, co udało nam się zrobić przez ostatnie lata - zaznaczył europoseł PiS.