Ardanowski, pytany w Poranku Rozgłośni Katolickich "Siódma9", czy przeforsuje ustawę w tej sprawie do końca kadencji, odpowiedział: "Mam zgodę właściwie kluczowych ministerstw, czyli finansów i zdrowia".

- Bardzo o to zabiegam, by do końca tego roku, do końca kadencji, zalegalizować w Polsce rolniczą, domową produkcję nalewek. I pod kontrolą w małych gorzelniach produkcję destylatów i okowity - mówił szef resortu rolnictwa. Dodał, że chodzi głównie o śliwowicę, gruszkowicę i wiśniowicę.

Dopytywany, czy nie zwiększy to problemu alkoholizmu w Polsce, Ardanowski powiedział, że nie widzi zagrożenia. "Zagrożeniem jest bardzo tanie wino udające wino to coś, co się nie powinno nazywać piwem, a jest kupowane za 1 zł, 2 zł" - przekonywał.

- Wychowanie w trzeźwości to jest budowanie kultury korzystania z alkoholu, a nie wprowadzania jakiś prohibicji, bo to tylko dokładnie odwrotny skutek będzie przynosiło - ocenił minister Ardanowski.

Minister podkreślił, że nasz kraj ma długą tradycję w wytwarzaniu "znakomitej jakości nalewek". - M.in. zakonnicy, kościół, księża produkowali znakomite nalewki prozdrowotne. To ja tu nie widzę żadnego zagrożenia, to są drogie, ekskluzywne trunki, nie każdy może też sobie na to pozwolić - tłumaczył. Zastrzegł, że "na pewno nie będzie przyzwolenia na bimbrownictwo".

Zwrócił uwagę, że rolnicy w innych krajach mogą zajmować się tego typu produkcją. "Dlaczego, by tego nie robić w Polsce" - pytał. I dodał, że to jest również produkt rolniczy.