"Rzeczywiście są takie plany" - mówi Jadwiga Zakrzewska, wiceprzewodnicząca nowo powołanej sejmowej komisji obrony narodowej, była wiceminister obrony narodowej. Dodaje jednak, że ostateczną decyzję, po dokładnym prześwietleniu sprawy, podejmie nowy szef MON Bogdan Klich. "Trzeba odpowiedzieć na wiele pytań, m.in. dlaczego MON próbowało ukryć całe wydarzenie i przekazywało nieprawdziwe informacje w tej sprawie. Potem niespodziewanie okazuje się, że popełniono wielkie zbrodnie" - tłumaczy Elżbieta Radziszewska, posłanka PO zasiadająca w komisji obrony narodowej.
Po sierpniowym ataku na afgańską wioskę MON najpierw zwlekało z podaniem publicznie tej informacji. Potem oficjalnie oświadczyło, że otwarcie ognia w kierunku wioski przez żołnierzy było spowodowane ostrzelaniem ich przez znajdujących się tam talibów. Dziś już wiadomo, że nie było tam żadnych napastników, a komandosi strzelali do bezbronnych cywilów. Rzecznik resortu obrony Jarosław Rybak podtrzymuje jednak, że MON nie okłamywało opinii publicznej. Nie komentuje jednak, czy oficerowie z Afganistanu przekazali do resortu nieprawdziwe informacje. Prowadzona przez prokuraturę sprawa ostrzelania przez polskich komandosów w afgańskiej wiosce ma klauzulę "ściśle tajne". Oznacza to, że sejmowa komisja musiałaby pracować tajnie.
Nowy minister Bogdan Klich tuż po objęciu urzędu był bardzo oszczędny w słowach i nie chciał jednoznacznie powiedzieć, co zdecyduje w sprawie afgańskiej akcji. Co będzie jednak, jeśli Klich uzna, że komisja śledcza jest niepotrzebna? "Wówczas, ze względu na specjalne uprawnienia, sprawa może stanąć na komisji ds. służb specjalnych. Członkowie komisji powinni wyjaśnić, czy likwidacja WSI i powstanie nowych służb pozbawiły naszych żołnierzy ochrony, a w konsekwencji doprowadziły do tragicznych wydarzeń" - mówi Radziszewska.
Bez względu na decyzję Klicha wyjaśnień będzie się domagała sejmowa komisja obrony narodowej, której wiceprzewodniczącym jest właśnie Szczygło. "Nie chcę z góry obwiniać go o cokolwiek. Mam nadzieję, że będzie współpracował z resztą komisji" - mówi Radziszewska. Według ustaleń DZIENNIKA przedstawiciele komisji chcą złożyć wizytę w Afganistanie, aby na miejscu rozpoznać sytuację.
Przeciwnikiem mieszania się parlamentarzystów do sprawy afgańskiej jest Marek Opioła, poseł PiS i członek komisji obrony narodowej. "Kilka miesięcy temu przedstawiciele naszej komisji byli w Afganistanie i zdawali nam relację o tym nieszczęśliwym wydarzeniu. Teraz to już pole dla wymiaru sprawiedliwości" - mówi Opioła i podkreśla: "Prokuratura działa sprawnie. Wszyscy widzieliśmy, jak są traktowani oficerowie". Jego zdaniem, z jednej tragedii i nieszczęśliwego wypadku nie należy wyciągać wniosków co do zakresu politycznej odpowiedzialności. Jeżeli były tam jakieś złe rozkazy lub zaniedbania, to powinni odpowiadać za nie oficerowie.