Tusk w swoim wystąpieniu nawiązywał m.in. do zarzutów, które zostały postawione b. posłowiu PiS i b. agentowi CBA Tomaszowi K. oraz wejścia CBA do siedziby NIK, w tym do gabinetu szefa Izby Mariana Banasia.

Reklama

Rozmawiamy o naszej ojczyźnie, gdzie rządzą ludzie, głównie laureaci nagród "Gazety Polskiej" i klubów "Gazety Polskiej", którzy od dłuższego czasu nie robią nic innego, tylko starają się siebie nawzajem albo zaaresztować, albo oskarżyć, i którzy, obawiam się, wolę się ugryźć w język, chociaż słowo "ugryźć" też już ma polityczne konotacje i tu też powinienem uważać, i mówię o tym, bo moglibyście państwo powiedzieć, że to nie pasuje do oficjalnego tematu wykładu, ale kłopot polega na tym, że dzisiejsza władza, oni wszyscy tam zajmują się dokładnie tym, co przed chwilą powiedziałem - mówił.

Dodał, że dzieje się to w czasie, gdy w bliższym i dalszym sąsiedztwie setki i tysiące ludzi pracują nad tym, "jak wykorzystać dane, których będzie więcej, niż ludzkość wypracowała do tej pory, jak je wykorzystać w procesie zarządzania człowiekiem i państwem".

Tusk ocenił, że obecna władza w Polsce jest "archaiczna". "Ja mam swoje poglądy, ja wiem, dlaczego od zawsze nie lubię tych, którzy dzisiaj rządzą w Polsce i uważam, że mam dobre powody, żeby ich szczerze nie znosić, ale nie chodzi o moje emocje, chodzi o interes Polski. Na pewno w interesie Polski nie jest to, aby elity rządzące, ale mają też za pomocników jedne z najważniejszych instytucji życia publicznego w Polsce, aby zaproponowały nam wszystkim ucieczkę do przeszłości, a więc nacjonalistyczne rojenia, antyoświeceniowy nurt" - powiedział b. przewodniczący Rady Europejskiej.

Tusk o polexicie: Ten trend jest w Polsce marginesem

Prowincjonalizm, jeśli zatryumfuje w polskiej polityce, będzie dla nas zabójczy - przestrzegał Tusk podczas swojego poniedziałkowego wykładu w Białymstoku.

B.premier ocenił, że trend rozpadu UE i chęć opuszczenia Unii jest w Polsce marginesem.

Nie sądzę, żeby w przewidywalnej przyszłości ktoś odważył się publicznie zadeklarować jako polityczny projekt, program wyprowadzenia Polski z UE. Ja się obawiam czegoś w jakimś sensie dużo poważniejszego - że będziemy zachowywać się trochę jak dzieci, które nie czują się odpowiedzialne za całą rodzinę i które będą uczestniczyć w takim pochodzie lunatyków - mówił Tusk.

Powinniśmy pamiętać o tym, żeby Polska nie stanęła w takim pochodzie lunatyków, którzy nie chcą wyjścia z UE, nie chcą rozbicia UE, ale mniej lub bardziej świadomie robią wszystko, żeby do osłabienia UE doszło - dodał. "Największą stawką utrzymanie UE oraz trwałych i dobrych relacji Europa-USA" Tusk w swoim wykładzie mówił m.in. "o kryzysie relacji transatlantyckich". Według byłego premiera ze względu na krytyczny stosunek prezydenta USA Donalda Trumpa i jego administracji do UE "pod wielkim znakiem zapytania stoi (...) przyszłość całej politycznej wspólnoty Zachodu". Przyznał, że Trump ma rację wskazując Chiny jako największe wyzwanie polityczne i cywilizacyjne.

"Największą stawką utrzymanie UE oraz trwałych i dobrych relacji Europa-USA"

Tusk w swoim wykładzie mówił m.in. "o kryzysie relacji transatlantyckich". Według byłego premiera ze względu na krytyczny stosunek prezydenta USA Donalda Trumpa i jego administracji do UE "pod wielkim znakiem zapytania stoi (...) przyszłość całej politycznej wspólnoty Zachodu". Przyznał, że Trump ma rację wskazując Chiny jako największe wyzwanie polityczne i cywilizacyjne.

Tusk w swoim wykładzie mówił m.in. "o kryzysie relacji transatlantyckich". Według byłego premiera ze względu na krytyczny stosunek prezydenta USA Donalda Trumpa i jego administracji do UE "pod wielkim znakiem zapytania stoi (...) przyszłość całej politycznej wspólnoty Zachodu". Przyznał, że Trump ma rację wskazując Chiny jako największe wyzwanie polityczne i cywilizacyjne.

Jeśli na Chiny spojrzymy jak na obiektywne wyzwanie, nie jak na wroga czy przeciwnika, to wszystkie miary - gospodarcze, demograficzne, także potencjału militarnego - będą kazały nam myśleć o nas w tej kategorii "my, wspólnota" wyłącznie wtedy, gdy będziemy mówili o całym politycznym Zachodzie - zauważył były premier. Jak podkreślił, żadne państwo europejskie nie jest dzisiaj dużym państwem w kontekście geopolityki. "Tylko niektóre państwa jeszcze o tym ni wiedzą" - zaznaczył.

Największą stawką z punktu widzenia Polaków i Europejczyków jest zarówno utrzymanie UE jako całości jak i utrzymanie trwałych i dobrych relacji - mimo prezydentury Donalda Trumpa - między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Bo inaczej w tej niepewnej i bardzo trudnej do zdefiniowania przyszłości, przyszłości na pewno pełnej niespodzianek, nie będziemy w stanie konkurować w sensie militarnym z Rosją, a każdym pozostałym z Chinami, jeśli damy się w jakikolwiek sposób podzielić - oświadczył Tusk.

Reklama

Tusk: Mamy do czynienia z geopolitycznym trzęsieniem ziemi

Mamy do czynienia w jakimś sensie z rozpadem świata, rozpadem świata politycznego, jaki znaliśmy przez ostatnie dziesięciolecia. Mamy do czynienia ze swoistym geopolitycznym przesunięciem tektonicznym, takim geopolitycznym trzęsieniem ziemi - stwierdził b.premier.

Według niego, po pierwsze UE jest w trakcie "nabywania zupełnie nowego dla siebie doświadczenia". - Przez dziesięciolecia, kiedy mówiono o granicach i terytorium UE mówiono o tym głównie w kontekście rozszerzania UE. Po raz pierwszy w naszych dziejach UE zmniejsza się, a nie poszerza. Temat granic UE stał się tematem gorącym głównie ze względu na kryzys migracyjny, ale politycznie rzecz biorąc to, co jest najbardziej dobitną ilustracją tego geopolitycznego trzęsienia ziemi, to oczywiście brexit i wielki znak zapytania nad przyszłością UE jako takiej - podkreślił Tusk.

Zwrócił uwagę, że jesteśmy świadkami spekulacji, także ze strony najważniejszych światowych polityków, kto po Wielkiej Brytanii będzie następny i opuści UE. - Czy UE przetrwa najbliższe dziesięciolecia, czy brexit jest incydentem w jej historii czy początkiem pewnego trend - mówił b. premier.

Po decyzji o brexicie załamała się de facto taka pozytywna narracja, jeśli chodzi o rozszerzanie UE. Negatywna decyzja wobec państw bałkańskich na ostatnim szczycie, który miałem przyjemność jeszcze prowadzić przy twardej postawie niektórych państwa członkowskich Francji, Holandii, Danii, ta decyzja o odmowie rozpoczęcia rozmów nt. rozszerzenia z Macedonią Północną i Albanią była kolejny sygnałem, ze coś w tym takim pozytywnym impecie związanym nie tylko z wielkością UE, ale też z istotą UE, z atrakcyjnością tego, co UE ze sobą niesie, że coś się załamuje. Jesteśmy dzisiaj w takim momencie przełomowym, takiego przesilenia "w tę lub we tę" - ocenił były szef Rady Europejskiej.

"Odór przestępstwa, gangu i mafii unosi się nad instytucjami państwowymi w Polsce"

Tusk stwierdził, że bardzo trudno jest nie zauważyć, jak daleko posunęła się degrengolada ludzi władzy w Polsce. Coraz częściej mam kłopot, jak nazywać te rzeczy, zarówno jak jestem w kraju, jak i za granicą. Jak wytłumaczyć to, że szefem NIK - a więc w każdym państwie europejskim i na całym świecie miejscu, gdzie zaufanie, czystość, transparencja są kluczowe - został ktoś, kogo chce się aresztować, kontrolować i chcą to zrobić ci, którzy go wybrali - podkreślił były premier.

Przywołał także niedawny atak podsądnego na sędzię w sądzie w Rybniku. Poziom kontrowersji osiągnął pułap nieznany i w naszej historii najnowszej, ale też poza granicami Polski. To jest dla reputacji Polski naprawdę rujnujące - zauważył.

Jeżeli dzisiaj ludzie na całym świecie łapią się za głowę i zastanawiają się, co się tutaj u nas dzieje, to są ludzie, którzy nie myślą źle o Polsce i o Polakach, tylko dokładnie odwrotnie - tłumaczył Tusk. Dodał, że osoby te nie są w stanie pojąć, jak to jest możliwe, że w Polsce będącej symbolem sukcesu europejskiego, "jakaś grupa ludzi dostała władzę i robi rzeczy nie do zrozumienia". To przekracza wyobrażenie nawet polityków w takich krajach, które nie są wzorem demokracji, czy wysokich standardów - mówił Tusk.

Odór przestępstwa, gangu i mafii, który unosi się każdego dnia nad instytucjami państwowymi w Polsce wymaga absolutnej jednoznaczności jeśli chodzi o rządy prawa w Polsce - mówił Tusk. Jak oświadczył, życzyłby sobie, aby wszyscy kandydaci na prezydenta - jak marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska, która jego zdaniem jako jedyna była w tej kwestii jednoznaczna i zdecydowana - przyznali, że "nie ma mowy o szukaniu kompromisu z tymi, co łamią konstytucję".

"Wydaje się, że prezydent nie ma tyle odwagi, by zawetować rekompensaty dla TVP i PR"

Tusk był pytany, czy prezydent Andrzej Duda powinien zawetować nowelizację ustawy o dofinansowaniu TVP i Polskiego Radia, która zakłada rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla publicznej telewizji i radia.

Palca (Joanny) Lichockiej (prezydent) już nie wymaże w ten sposób. Wszyscy wiedzą mniej więcej o co chodzi. Też cieszę się, że wreszcie zaczęto nazywać te rzeczy po imieniu, także nawet jeśli później media publiczne wycinają ten komunikat ze względu na tą nieformalną cenzurę, ale coraz więcej ludzi wie, że te 2 mld na media publiczne to 2 mld na propagandę PiS-u. Czasami Zenek zaśpiewa, to OK, tu szkód nie ma szczególnych, ale głównie to na propagandę, a także kampanię wyborczą prezydenta Dudy - zaznaczył b.premier.

Wydaje się, że nie ma na tyle odwagi ani takiego charakteru, który by skłonił go do tego, żeby zawetować. Zresztą do tej pory nigdy mu chyba do głowy nie przyszło, aby przeciwstawić się prezesowi (PiS Jarosławowi) Kaczyńskiemu i nie widzę powodu. dla którego miałby teraz stać się mężczyzną - podkreślił.

Tusk o agresji w polityce

Nikt w polityce nie jest doskonały, ale w sprawie agresywności, wulgarnego ataku na przeciwnika PiS nie ma konkurencji - powiedział były premier.

Tusk był pytany o wydarzenia w Pucku, kiedy podczas uroczystości z okazji 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem grupa manifestujących próbowała zakłócić spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą. Pikietujący mieli ze sobą transparenty, na których widniały hasła m.in. "Konstytucja" i "Duda jesteś wstydem narodu", gwizdali i wykrzykiwali hasła m.in.: "Marionetka" i "Będziesz siedział".

Donald Tusk wyraził przekonanie, że w Polsce to nie obóz Małgorzaty Kidawy-Błońskiej używa wulgarnych sformułowań. Jak mówił, "niech nikt nikomu w Polsce nie wmawia, nawet jeśli jest z tzw. mediów publicznych, że to Małgorzata Kidawa-Błońska jest tym agresorem, który atakuje przeciwników". Wyraził przekonanie, że wicemarszałek Sejmu to "osoba łagodna, delikatna i kulturalna".