Dziennik Gazeta Prawana logo

Zastrzeżenia do 100 tys. euro? Co OLAF kwestionuje w rozliczeniach Czarneckiego?

7 sierpnia 2020, 08:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ryszard Czarnecki
<p>Toruń, 05.08.2020. Europoseł Ryszard Czarnecki na konferencji prasowej podczas zgrupowania żużlowej reprezentacji Polski na stadionie „Motoarena Toruń” im. Mariana Rosego, 5. bm. (tż/dw) PAP/Tytus Żmijewski</p>/PAP Archiwalny
Jak donosi "Rzeczpospolita" europejscy śledczy uważają, że Ryszard Czarnecki nierzetelnie rozliczał wyjazdy. Suma, jako kwestionują, ma wynosić 100 tys. euro a została ona zwrócona mu przez ostatnie dziewięć lat.

Zdaniem urzędników UE europoseł PiS pobierał zwroty kosztów podróży służbowych i diety, które mu się nie należały - podaje "Rz". Z tego względu Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) skierował do polskiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

W rozliczeniach Czarnecki miał wykazywać, że jeździł do Brukseli z Jasła i tam też wracał do mieszkania po zmarłej w 2005 roku matce. Jak pisze "Rzeczpospolita” europoseł PiS nie wykazuje go w oświadczeniach majątkowych. Według gazety urzędnicy z UE mieli ustalić, że po pierwsze nie mieszkał on w Jaśle, a po drugie nigdy nie było ono jego okręgiem wyborczym, bo startował z okręgu kujawsko-pomorskiego, wielkopolskiego, a ostatnio z Warszawy. Odległość z Jasła do stolicy to ok. i o taki dystans miał powiększać "kilometrówkę", a w efekcie wypłacano mu większą sumę za przejazd - donosi "Rz".

We wnioskach wykryto jednak więcej nieprawidłowości. Podejrzenia OLAF wzbudzać jego przejazdy różnymi samochodami, które nie należały do niego. Po sprawdzeniu okazało się, że właściciele tych aut zaprzeczyli, by pożyczali je posłowi - czytamy w "Rzeczpospolitej". Czarnecki napisał, że w lutym 2012 roku odbywał podróże fiatem punto cabrio, tymczasem właściciel pojazdu stwierdził, że samochód 11 lat wcześniej – w roku 2001 – został rozbity, nie nadawał się do jazdy i trafił na złomowisko. Inne auto, którym miał jeździć Czarnecki, a właściwie jego właściciel stwierdził, że nigdy nie prowadził żadnych usług transportowych, nie przewoził posła i w ogóle go nie zna.

Wątpliwości ma teraz zweryfikować polska prokuratura. Jak podaje "Rz" OLAF uważa, że poseł zawyżał koszta podróży służbowych i diet od 2009 do 2018 r. Ma zastrzeżenia aż do 100 tys. euro. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu odmówił komentarza w tej sprawie.

Sam Ryszard Czarnecki w rozmowie z gazetą mówi, że "jest spokojny, co do finału tej sprawy".

– podkreśla. Na pytanie, czy zna konkretne zarzuty OLAF, europoseł potwierdził, że "aktywnie brał udział w wyjaśnianiu wątpliwości".

Dzisiaj Czarnecki odniósł się też do artykułu "Rzeczpospolitej" na Twitterze. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj