Szef rządu w Kornicach pod Raciborzem na Śląsku pytany był m.in., czy w kontekście tzw. afery mailowej szef KPRM powinien podać się do dymisji i czy zostaną wobec niego wyciągnięte konsekwencje. - Pan minister Dworczyk wypełnia swoje obowiązki naprawdę w sposób bardzo, bardzo dobry. Niewiele znam osób w swojej drodze życiowej i zawodowej, które jak pan minister Dworczyk byłyby tak naładowane energią, tak nie bałyby się podejmować zadań nawet najtrudniejszych - odpowiedział premier.

Reklama

Jak przypomniał, szef KPRM ponad pół roku temu stanął przed trudnym zadaniem przygotowania w ciągu niespełna miesiąca Narodowego Programu Szczepień. - Pan minister Dworczyk zarządził tym procesem i zorganizował ten cały system – wskazał premier akcentując, że wdrożono rozwiązanie, które w szczycie przetwarzało 5 tys. operacji na sekundę.

"Poprzednia władza chyba nie miałaby takiego ministra Dworczyka"

- Jestem przekonany, że poprzednia władza chyba nie miałaby takiego ministra Dworczyka, który byłby w stanie przeprowadzić tak skutecznie tak fundamentalną dla interesu bezpieczeństwa Polski i dla zdrowia Polaków zmianę systemową – uznał Morawiecki oceniając, że pytanie o konsekwencje wobec ministra Dworczyka dotyczy zapewne ataku hakerskiego na Polskę z ostatniego miesiąca.

- Nie ma dnia, w którym nie czytałbym o potężnych atakach hakerskich, o zagrożeniach dla cyberbezpieczeństwa, właściwie we wszystkich krajach świata. Więc trzeba by codziennie czytać o dymisjach, zmianach rządowych. Tak się oczywiście nie dzieje dlatego, że to jest współczesna wojna, a ja nie chcę grać pod dyktando tych, którzy tę wojnę wobec nas wypowiedzieli – powiedział premier.

- Chcemy wyciągać wnioski i lekcje z tych niedoskonałości po naszej stronie, które tutaj się pojawiły: na pewno nasze systemy mogą być jeszcze lepsze – uznał, przypominając jednocześnie przejęcie przez hakerów w 2012 r. domeny ówczesnego szefa polskiego rządu. - W tym przypadku nie mówimy o domenie polskiego premiera, a o przejęciu kilku tysięcy skrzynek, których większość była na portalu Wirtualnej Polski, ale też na innych portalach – zauważył.

- W związku z tym zalecamy, aby stosować odpowiednie klucze kryptograficzne, odpowiednie zabezpieczenia; taką lekcję wyciągnęliśmy i na pewno będziemy uszczelniać nasze zabezpieczenia – dodał.

"Nie dajmy się naszym dzisiejszym wrogom"

- Wojny hybrydowe współczesne właśnie na tym polegają, że zwykle z zagranicy, czasem ze środka kraju, przeprowadzane są ataki, które mają uderzać w newralgiczne miejsca w systemie gospodarczym, społecznym, politycznym. Nie dajmy się naszym dzisiejszym wrogom, bądźmy solidarni, ale także usprawniajmy funkcjonowanie naszych systemów na poziomie prywatnym i na poziomie zawodowym – zaapelował szef rządu.

Sprawa cyberataków na Polskę zaistniała publicznie na początku czerwca. Szef KPRM Michał Dworczyk oświadczył wówczas, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na skrzynkę jego i jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały służby. Dworczyk podkreślił, że "w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny".

W poniedziałek premier odpowiadał też w Kornicach na pytanie, czy podejmie działania w związku z nepotyzmem na Śląsku, gdzie częściowo znajduje się jego poselski okręg wyborczy. Szef rządu skomentował, że czerwcowa uchwała kongresu Prawa i Sprawiedliwości zakazująca rodzinom polityków PiS zasiadania w radach nadzorczych państwowych spółek wzbudza zainteresowanie. - Tam, gdzie np. w radach nadzorczych są osoby, które zostały powołane, a które nie miały aż takiego poziomu kwalifikacji, jaki mieć powinny, to taki przegląd już ma miejsce i będziemy dokonywać zmian - zapowiedział. - Ale zachęcam jednocześnie, aby przyjrzeć się samorządom zarządzanym przez PO, PSL, ponieważ ta zmiana powinna dotyczyć całej Polski. My zaczynamy od siebie – dodał Morawiecki.