Według Johnsona wyjście z Unii było "odzyskaniem kontroli", które przywróciło Brytyjczykom możliwość wybierania i usuwania z urzędu tych, którzy "stanowią prawo w naszym imieniu". Ta wolność stanowienia własnych praw jest bezcenna. Musimy przestać bać się tej wolności i zacząć z niej korzystać - ocenił.
Boris Johnson: Mieliśmy rację
Johnson nazwał referendum z 2016 roku "największym wyrazem woli społecznej" w brytyjskiej historii. Oczywiście, dziś jeszcze bardziej żarliwie niż kiedykolwiek wierzę, że mieliśmy rację - podkreślił.
Były premier sprzeciwił się ewentualnemu powrotowi do Wspólnoty, oceniając, że oznaczałoby to wpłaty do unijnego budżetu i utratę kontroli nad imigracją, a także przyjęcie euro. Brexit dał nam możliwość, by robić różne rzeczy inaczej i lepiej - przekonywał. Ocenił, że jedną z nich była pomoc dla Ukrainy, która odpiera rosyjską inwazję.
Rocznica brexitu
Konserwatywny polityk Johnson, były burmistrz Londynu, był jedną z twarzy kampanii probrexitowej w 2016 roku. Po referendum premierka Theresa May mianowała go szefem MSZ, ale odszedł on z rządu w proteście przeciw jej wizji brexitu. W 2019 r. stanął na czele rządu i doprowadził do formalnego wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE. W 2022 r. kontrowersje wokół łamania covidowych restrykcji na Downing Street, tzw. partygate, doprowadziły do jego rezygnacji.
W referendum brexitowym z 2016 roku 52 proc. głosujących Brytyjczyków opowiedziało się opuszczeniem UE przez Zjednoczone Królestwo; 48 proc. wybrało pozostanie we Wspólnocie. Frekwencja wyniosła 72 proc.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.