Prezydent Nawrocki poinformował w piątek, że wobec zgody prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych nazwy "Bohaterów UPA", po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego podjął decyzję o odebraniu tego odznaczenia Zełenskiemu. Jednocześnie podkreślił, że ta decyzja"nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu" i "nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa".
Dodał, że "nic się nie zmieniło" w kwestii wsparcia Ukrainy w walce z Rosją.W odpowiedzi prezydent Zełenski w sobotę oświadczył, że odesłał Order Orła Białego prezydentowi Nawrockiemu.
Siemoniak: Ta sprawa jest już bezprzedmiotowa
Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zapytany w poniedziałek w Radiu Zet, czy do decyzji prezydenta potrzebna jest kontrasygnata premiera, odpowiedział, że "w sytuacji, gdy prezydent Zełenski zdecydował odesłać order - PAP, czyli zrezygnować z tego odznaczenia, to wydaje mi się, że ta sprawa jest już bezprzedmiotowa".
Jak zaznaczył, "premier Tusk wyraźnie wskazuje, że warto zmniejszać napięcie w relacjach polsko-ukraińskich". Zapytamy, jak ocenia decyzje prezydenta Nawrockiego i odsyłanie masowo polskich orderów przez ukraińskich polityków, Siemoniak powiedział, że "negatywnie" oceniając, że akcja ma "charakter polityczno-symboliczny".
"Po naszej stronie też zaraz będą kolejne wypowiedzi"
Każdy ma prawo odesłać order, który ma, natomiast wydaje mi się, że jest to eskalowanie, które buduje bardzo duże emocje, z którego potem trudno będzie wyjść - powiedział minister koordynator służb specjalnych. Dodał, że "akcja rodzi reakcję i po naszej stronie też zaraz będą kolejne wypowiedzi”.
Jeżeli kolejni prezydenci Ukrainy, którzy otrzymywali tak wysokie polskie oznaczenie i je odsyłają, to tak, jakby przekreślać dziesiątki lat budowy tych relacji - ocenił Siemoniak. Przypomniał, że Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy.
"Interesem Polski jest mieć dobre relacje z Ukrainą"
Jak ocenił, obecnie jest "czas polityki opartej na emocjach i tym, co kto mówi, a mniej na interesach”. Siemoniak zaznaczył, że "interesem Polski jest mieć dobre relacje z Ukrainą". Zastrzegł jednak, że nie można przejść do porządku dziennego nad UPA.
Decyzję prezydenta Ukrainy ws. nazwania jednej z jednostek Sił Zbrojnych nazwy "Bohaterów UPA" nazwał "skandaliczną". Ocenił, że prezydent Nawrocki mógł wykorzystać inne środki niż odebranie Zełenskiemu orderu.
Natomiast wiem, że prezydent pozostawił czas, żeby była przestrzeń po stronie ukraińskiej do wycofania, zmiany tej decyzji. I tej refleksji nie było - zwrócił uwagę Siemoniak. Przyznał, że spotkał się w cztery oczy z szefem Biura Prezydenta Ukrainy Kiryłem Budanowem.
Rozmawialiśmy też i o tej sprawie. Natomiast minister Budanow bardzo wyraźnie mówił, że wraca do Kijowa i tam prezydent Zełenski podejmie decyzję. On tu nie był decydentem - powiedział Siemoniak.
"Prezydent Polski prowadzi wewnętrzną walkę polityczną"
Prezydent Ukrainy ocenił, że prezydent Polski prowadzi wewnętrzną walkę polityczną podsycając nastroje niechęci do Ukraińców. "To jest to samo, co robił Orban. To zła droga. Uważam, że źle się to skończy" – oświadczył Zełenski. Podkreślił, że "na nienawiści nie można osiągać politycznych korzyści, ponieważ w dłuższej perspektywie prowadzi to do pogorszenia relacji między narodami”.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.