"Zaproponowałem prezydentowi Polski spotkanie. Powiedziałem: zorganizujmy wspólną konferencję. Tymczasem prezydent Polski zrobił kolejny krok i stwierdził, że dla Ukrainy nie ma miejsca w Europie, ponieważ jest to niekorzystne dla polskiego rolnika. Mówi to po to, aby później wywierać presję na premiera Donalda Tuska i blokować otwarcie kolejnego klastra negocjacyjnego. To są ze sobą powiązane kwestie” - powiedział Zełenski w niedzielnym wywiadzie dla stacji telewizyjnej TSN, omówionym przez portal Ukrainska Prawda.
Spotkanie w Brukseli z premierem Tuskiem
Prezydent Ukrainy wyraził przekonanie, że jego spotkanie w Brukseli z premierem Tuskiem "w żaden sposób nie wpłynęło na prezydenta Polski” ani na jego decyzję. Według Zełenskiego jego zespół natychmiast po wypowiedziach Nawrockiego dotyczących zamiaru odebrania odznaczenia rozpoczął intensywne rozmowy wyjaśniające, jednak nie wpłynęły one na stanowisko polskiego prezydenta.
"Szef mojego biura i jego pierwszy zastępca, (Kyryło) Budanow i (Serhij) Kysłycia, powiedzieli: »Chcemy polecieć i rozwiązać tę sprawę z Polakami – z administracją Karola«. Odpowiedziałem, że moim zdaniem tego nie uda się załatwić, ponieważ widzę w tym wyłącznie proces wyborczy, który już się rozpoczął” – stwierdził Zełenski.
Zełenski: Żyjemy od ataku do ataku
Dodał, że "chłopcy pojechali", spotkali się ze wszystkimi – "zarówno z Kancelarią Prezydenta, jak i z zespołem premiera oraz marszałka" – i "starali się zrobić wszystko". Wrócili z przekonaniem, że Nawrocki mimo wszystko odbierze mu odznaczenie.
Zełenski dodał, że za prezydentury Andrzeja Dudy współpraca między Ukrainą a Polską układała się bardzo dobrze, a relacje między prezydentami były "wyjątkowe", zwłaszcza w kontekście znaczącej pomocy, jakiej Polska udzielała Ukrainie. "Ale my żyjemy od ataku do ataku. Nie żyjemy od »dziękuję« do »dziękuję«” – dodał prezydent, nawiązując do zarzutów, że Ukraina "nie okazuje wdzięczności" Polsce.
"Ukraińcy bronią Polski i Europy, a nie odwrotnie"
Zełenski podkreślił, że obecnie to Ukraińcy bronią Polski i Europy, a nie odwrotnie. Zaznaczył również, że to ukraińscy żołnierze, a nie on jako prezydent, wybierają nazwy swoich jednostek i zwracają się o ich oficjalne zatwierdzenie.
Według Zełenskiego od początku wojny podpisał setki podobnych dekretów i ani razu nie narzucał żołnierzom "własnych" nazw ani nie mówił, które mu się podobają, a które nie, ponieważ uważa, że jako szef państwa powinien wspierać siły zbrojne swojego kraju.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.