Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska głównym beneficjentem kluczowego projektu NATO. "W końcu!"

Mark Rutte, NATO
Polska głównym beneficjentem kluczowego projektu NATO. "W końcu!"/Shutterstock
Za 6-7 lat Polska może zostać włączona do system rurociągów CEPS, czyli paliwowego krwiobiegu NATO. To kluczowa sprawa z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa – ocenia ekspert ds. obronności Aleksander Olech.

Podczas zakończonego w środę szczytu NATO w Ankarze zatwierdzono pakiet inwestycyjny o wartości 27 miliardów euro na modernizację i rozbudowę wojskowego łańcucha dostaw paliw, tzw. CEPS (Central Europe Pipeline System). Jak na konferencji kończącej szczyt oświadczył sekretarz generalny NATO Mark Rutte, porozumienie to ma na celu zagwarantowanie siłom sojuszniczym zaopatrzenia w energię niezbędnego do gotowości bojowej.

Polska głównym beneficjentem

W komunikacie podsumowującym szczyt zadeklarowano, że środki te zostaną przeznaczone na sfinansowanie nowej infrastruktury magazynowania i dystrybucji, w tym rurociągów skierowanych w stronę wschodniej części Sojuszu. Agencja Bloomberg, powołując się na źródła dyplomatyczne poinformowała, że głównymi beneficjentami rozbudowy sieci paliwowej mają być Polska, państwa bałtyckie, Rumunia, Bułgaria oraz Turcja.

Nowy plan logistyczny zakłada pociągnięcie magistrali paliwowych o setki kilometrów na wschód od ich dotychczasowej stacji końcowej w zachodnich Niemczech. Według analiz zachodnich ekspertów cytowanych przez Bloomberg, całkowita wartość tych projektów infrastrukturalnych w sektorze naftowym może w ciągu najbliższych dwóch dekad wzrosnąć do 30 miliardów dol.

Paliwowy krwiobieg NATO

System zaczął działać w 1959 roku, a jego ostatni jak do tej pory odcinek oddano w 2008 roku. Redaktor naczelny Defence24 i wykładowca na Baltic Defence College dr Aleksander Olech wyjaśnił w rozmowie z PAP, że CEPS to paliwowy krwiobieg NATO, czyli system rurociągów, magazynów, stacji pomp i punktów załadunku, który ma zapewnić dostawy paliwa dla wojsk Sojuszu. Tworzące go linie przesyłowe mają łącznie ponad 5 tys. km długości. System działa głównie w Europie Zachodniej – Francji, Belgii, Holandii, Luksemburgu i Niemczech.

Szerszy NATO Pipeline System ma ponad 10 tys. km w 12 państwach zaznaczył ekspert. Wyjaśnił, że w czasie pokoju infrastruktura ta obsługuje także rynek cywilny, przede wszystkim lotniska, co pomaga finansować jej utrzymanie. Koszty operacyjne CEPS wynoszą bowiem ok. 180 mln euro rocznie, przy czym niemal 90 proc. tej kwoty pokrywają wpływy od klientów biznesowych.

Wzmocnienie odstraszania, szybsze zaopatrywanie wojsk NATO i USA

W razie wojny, dodał rozmówca PAP, system przechodzi na priorytet wojskowy. To ważne, bo w scenariuszu operacji NATO na wschodniej flance lotnictwo może odpowiadać za ok. 85 proc. zużycia paliwa, wojska lądowe za 10 proc., a marynarka za 5 proc. Jedna brygada pancerna w działaniach manewrowych może potrzebować ponad 300 tys. litrów paliwa dziennie, więc same cysterny drogowe i kolejowe nie wystarczą – wskazał.

Dla Polski – jak tłumaczył Olech – podciągnięcie systemu oznacza wzmocnienie odstraszania, szybsze zaopatrywanie wojsk NATO i USA, mniejsze obciążenie dróg oraz kolei, lepsze zabezpieczenie baz, lotnisk i magazynów oraz trudniejszą do śledzenia logistykę paliwową. To na pewno mniej efektowne niż zakup czołgów, ale bez paliwa czołgi, samoloty i śmigłowce nie prowadzą wojny. To tak samo jak potencjał cyber i AI – nie jest widoczny na pierwszy rzut oka – przekonywał ekspert. Według niego system w czasie pokoju może obsługiwać lotnictwo cywilne, paliwa syntetyczne i ewentualnie wzmacniać rolę PERN, Orlenu, portów, lotnisk oraz CPK, ale tylko wtedy, gdy powstanie odpowiedni popyt cywilny.

Polska w "natowskim krwiobiegu"

PAP zapytała Olecha, dlaczego do tej pory rurociąg nie został podciągnięty bliżej wschodniej flanki Sojuszu, skoro to ten rejon jest najbardziej narażony na potencjalny konflikt z Rosją. Jego zdaniem wynika to z faktu, że po zimnej wojnie NATO redukowało infrastrukturę, myślało bardziej o misjach ekspedycyjnych (krótkich) niż obronie zbiorowej, a państwa wschodniej flanki weszły do Sojuszu bez zaplecza logistycznego. Zmiana przyszła dopiero po aneksji Krymu w 2014 r. i ataku Rosji na Ukrainę w 2022 r.

Zdaniem eksperta infrastruktura w Polsce może być w ten "natowski krwiobieg" włączona w ciągu 6-7 lat, natomiast pełny wschodnioeuropejski system z rurociągami, magazynami i zapleczem może wymagać kilkunastu lat. Wcześniejsze szacunki to nawet 20–25 lat dla całej inwestycji. Możemy dziś powiedzieć "w końcu!", bo to naprawdę kluczowy projekt – podsumował Aleksander Olech.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Tematy: PolskaNATO
oprac. Agnieszka Maj

Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNocny atak Ukrainy. Płonie kluczowy dla armii obiekt w Rosji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj