Joanne Rowling utknęła na lotnisku w Stanach, bo strażnicy nie chcieli wpuścić jej do samolotu z rękopisem ostatniego tomu przygód czarodzieja. Według nowych przepisów gruby plik kartek powinien znaleźć się w luku bagażowym razem z walizkami.
J.K. Rowling, którą Harry Potter uczynił najbogatszą kobietą w Wielkiej Brytanii, ani myślała rozstawać się ze swym skarbem. Najpilniej strzeżona tajemnica literackiego świata - to, jak czarnoksiężnik pożegna się z życiem - mogłaby wyjść na jaw, a w najlepszym razie rękopis mógł zaginąć w ładowni jumbo jeta.
Po długiej kłótni z pogranicznikami pisarka spięła gumką recepturką zapiski i włożyła je do plastikowej torebki. "Gdyby mnie nie wpuścili na pokład, gotowa byłam płynąć do Anglii jakimś statkiem" - opowiada wściekła. Na szczęście obyło się bez zbędnych wojaży i Harry z "mamą" wrócił bezpiecznie do domu pierwszą klasą. Czytelnicy, czekający na VII tom jego przygód, mogą odetchnąć...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl