Robot jest fanatycznie zdyscyplinowany i nieustraszony. Nie trzeba go ratować, gdy zostanie "ranny" bądź wpadnie w ręce wroga. Pentagon chce, by do 2015 r. jedną trzecią konwojów w armii amerykańskiej stanowiły samodzielne roboty.
W większości będą one służyły do transportu zaopatrzenia. Jedna czwarta amerykańskich strat w Iraku jest efektem ataków na konwoje.
Nie trzeba słać listu do rodziny, gdy zostanie zniszczony. Może czuwać całymi dniami. Nie męczy się, nie tęskni za domem, nie potrzebuje rozrywek. Nie wszczyna burd w kantynach. A gdy jest
niepotrzebny, można go zamknąć w garażu, gdzie będzie cierpliwie czekał na kolejne zadanie.
Pojazdy to dopiero poczatek. Amerykańska armia na poważnie pracuje nad stowrzeniem prawdziwego wojskowego robota, który mógłby zastąpić ludzi na froncie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl