42 Niemki, pod kierownictwem Claudii Jansen z ewangelickiego stowarzyszenia kobiet, pracowały dniami i nocami, by napisać Biblię na nowo. Chciały, by skończyć z - jak to uważają - męską dominacją w Piśmie Świętym. Dlatego do zadania podeszły niezwykle liberalnie. Przetłumaczyły cały tekst, zmieniając wszystkie wezwania do Boga na "On i Ona".
Dlaczego? Bo według twórców nowej Biblii, stara wersja dyskryminuje kobiety. Powołują się na pokrętne tłumaczenia, że podobno w hebrajskim on i ona mają podobną wymowę. Więc to wszystko jedno. A to, co zrobiły, jest bardziej postępowe, zresztą - jak mówi Jansen - one nie zmieniły zawartości księgi, tylko zastosowały nowe rodzajniki.
Na szczęście ich wersja nie jest i długo nie będzie obowiązywać ani w kościele katolickim, ani u protestantów. Można to więc potraktować jako dowcip. Kiepski. I bardzo drogi, bo wydano na tłumaczenie aż 400 tys. euro (ponad półtora miliona złotych). Można te pieniądze było przeznaczyć choćby na pomoc biednym. Byłby z tego na pewno większy pożytek.