Co za porażka! W brytyjskim mieście Arundel spłonęła... remiza. Czerwony jak burak szef strażaków musiał przyznać, że budynek się spalił, bo nie było w nim alarmu przeciwpożarowego. Najciemniej pod latarnią!
Wielki ogień u kolegów gasiło trzydziestu ludzi i sześć wozów strażackich z innej remizy. "Spłonęło praktycznie wszystko. Tym bardziej mi wstyd, że stało się to u nas" - przyznał skruszony szef strażaków. I dodał, e w nowym budynku czujniki dymu założy na pewno.
Niech się cieszy, że feralnego dnia strażacy mieli akurat wychodne i nikt nie został ranny w pożarze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl