Ojciec panny młodej nie miał jak dowieźć gości na wesele, więc z zajezdni w Lyonie ukradł miejski autobus. Policja uznała, że w zdrowej głowie podobny pomysł nie mógł się narodzić... więc mężczyzna trafił do szpitala psychiatrycznego.
Chciał niskopodłogowcem przejechać do odległego o 127 kilometrów Vlance. Miejski autobus mknący nocą przez francuską wieś zrobił piorunujące wrażenie i musiał przykuć uwagę policji. A że ojciec panny młodej tłumaczył, że autobus tylko pożyczył na wesele, trafił do pokoju bez klamek.
Sam sobie winien, bo wiadomo, że na ślubie córki oszczędzać się nie powinno.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl