Dziennik Gazeta Prawana logo

Brutalne zamieszki na ulicach Kirgistanu

12 października 2007, 14:08
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Najpierw były okrzyki, potem przepychanki. Wreszcie poleciały butelki. Policja długo nie mogła rozdzielić walczących. Tak wyglądały starcia zwolenników i przeciwników rządu Kirgistanu. Wreszcie jednych i drugich uspokoił gaz łzawiący.

Na ulicach Biszkeku, stolicy Kirgistanu, starło się kilkaset osób. Na krewkich Kirgizach nie zrobiły wrażenia oddziały policji konnej, które w każdej chwili były gotowe do szarży. Wielkie polityczne emocje wzięły górę.

Przeciwnicy prezydenta oskarżają go o korupcję i żądają, żeby ustąpił. Głowa państwa mówi, że opozycja próbuje bezprawnie przejąć władzę. A na dodatek grozi rozwiązaniem parlamentu.

Gaz łzawiący i policyjne pałki nie uspokoją emocji na długo. Pewnie wkrótce znów dojdzie do ulicznych zadym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj